Alliance Wars    
  Numer 10 - luty 2010
Portal | Strona Zinu | Forum | Rekrutacja | Ekipa    
Wolni Farmerzy i Zielone Imperium
autor: Dantey, kategoria: Recenzje
Dwa światy, dwa ogródki.


Czy mieliście kiedyś ochotę sprawdzić swoje umiejętności ogrodowe? A może wszystkie próby spełzały na niczym i jedynie co zbieraliście z ogrodu to kilka mini pomidorów i może dwa słoneczniki, wydziobane przez ptaki? Jeśli tak, to mam dla Was wszystkich gwarancję, że tym razem Wam się uda. Stworzycie wielkie, porastające owocami, warzywami i kwiatami imperium. Gdzie będziecie mogli zaprojektować i zaaranżować najpiękniejszy ogród, jaki kiedykolwiek widzieliście. Czy chcę Wam sprzedać jakieś specjalne preparaty na szybszy wzrost, albo nowy rodzaj nawozu? Nic z tych rzeczy! Chcę po prostu przedstawić Wam dwie dość dobrze już mi znane gry, których głównym tematem jest ogród i praca w polu. Panowie i Panie - festiwal marchwi i ziemniaka czas zacząć!

Dość nietypowo, bo opisuję tu dwa tytuły na raz. Gry są jednak tak podobne, że można w ten sposób o nich pisać. Ale różnią się od siebie tak bardzo, że nie można byłoby pominąć jednej, nie mówiąc o innej. Da się to pogodzić? Zobaczymy.

Obrazek
Wolni Farmerzy

Pierwsza z nich, to Zielone Imperium, które w skrócie opiera się na hodowli roślin w swoim ogródku, by za zarobione na tym pieniądze kupować coraz to nowe i droższe warzywa. Proste? Zobaczycie, że nie do końca.

Drugi tytuł to Wolni Farmerzy. Jest to stosunkowo młody produkt tej samej firmy, co Zielone Imperium. Tu także do dyspozycji dostajemy ogródek, lecz już nie tylko. Bo, jak to na farmie, możemy cieszyć się także kurnikiem, oborą, owczarnią, pasieką... a możliwości jest jeszcze więcej. Ale o tym za chwilę.

Obrazek
Wolni Farmerzy

Najpierw o tym, co łączy obydwa tytuły. Czyli, na pierwszy ogień- ogród. W ZI mamy do dyspozycji duży ogród, na początku w większości zaniedbany. To akurat cecha obu gier. Chwasty, szkodniki, kamienie, czy pnie i korzenie wystające z ziemi to utrapienie od początku gry. A że nikt nam ich nie usunie za darmo, w miarę, jak zarabiamy pierwsze pieniądze, możemy sukcesywnie pozbywać się kolejnych utrudnień z pola i powiększać powierzchnię uprawną. Chwasty, jak to chwasty, co jakiś czas odrastają, ale nie są już takim problemem jak na początku.
Czyli zaczynamy z niewielkim skrawkiem ogrodu, kilkoma nasionami marchwi. Zasada jest prosta. Za jedno posadzone ziarenko po jakimś czasie dostajemy np. cztery, w zależności od rośliny. Część sprzedajemy, resztą zasiewamy dalej ogród. Tak praktycznie w kółko. Jeśli macie nadzieję, że podbijecie ogródek innego gracz, albo chociaż splądrujecie jego kurnik, musicie je porzucić. W ZI co prawda można nasłać na innego gracza kreta, ale to jedyny sposób sabotażu innych ogrodów. Jak więc wygląda interakcja z innymi graczami? Mamy tu do dyspozycji kluby, czyli gildie i targowisko. Na nim kupujemy i sprzedajemy, od, albo innym graczom. Jest to jeden ze sposobów zarabiania pieniędzy na naszych uprawach. Możemy też to robić wykonując zadania typu: weź x marchwi i x szpinaku i daj nam, a my damy tobie x złota i x doświadczenia. Ostatnim sposobem są także klienci, którzy co jakiś czas odwiedzają nasz ogród/farmę. Najczęściej jednak dają oni o wiele niższą cenę, niż można by zyskać w mieście na targu.

Obrazek
Wolni Farmerzy
Obie gry dają nam więc możliwość uprawy własnego ogrodu (lub kilku), założenia własnej gildii i handlu między graczami. To praktycznie także wszystko co oferuje nam Zielone Imperium. Jeśli chodzi o Farmerów, tu pole do manewru się powiększa. Na naszej farmie mamy kilka terenów, które możemy kupić i na nich zbudować jeden z wielu dostępnych budynków. Możemy postawić kurnik i zbierać jajka. Możemy zająć się strzyżeniem owiec w owczarni, lub dojeniem krów. Możemy nawet posiadać własne pasieki, choć jeszcze sam tego nie doczekałem. A od razu mówię, że grę testuję już od wielu tygodni.

Jeśli chodzi o szatę graficzną, to zarówno ZI, zastawione co rusz skrzatami i Farmerzy, przedstawieni z dużym przymrużeniem oka stoją na dość wysokim poziomie. Szaty graficzne są barwne, duża ilość animacji urozmaica te proste gry, a dzięki niektórym efektom wizualnym przełamujemy prostotę tego typu gier. Dla osób korzystających z wolniejszego połączenia z internetem przygotowano możliwość wyłączenia efektów GFX, co pozwala na szybszą pracę gry w przeglądarce.
Obrazek
Wolni Farmerzy
Sama rozgrywka polega jak już pisałem na sianiu, zbieraniu i sprzedawaniu tego, co wyhodujemy. Lecz, żeby nie było za prosto twórcy udostępnili nam szereg dodatkowych atrakcji. Po pierwsze wspomniane wcześniej misje. Praktycznie cały czas stykamy się z kolejnymi, a naraz możemy prowadzić tylko jedną. Kolejnym dodatkiem, jest pomaganie naszym roślinkom, dokupując coraz to lepsze sposoby podlewania, co skraca czas oczekiwania na zbiory. W Wolnych Farmerach możemy także rozbudowywać budynki wiejskie, takie jak kurnik, by móc zmieścić w nich większą ilość zwierząt.

Po jakimś czasie farma, jak i ogródek stają się samowystarczalne, lecz nie jest to problemem, ponieważ nie możemy hodować wszystkiego, ze względu na ograniczone ilości miejsca, a czasem w zadaniu potrzeba roślin, czy produktów w ogóle przez nas nie otrzymywanych. Wtedy handel z graczami, lub zakupy w sklepie są naszym jedynym wyjściem. W drugą stronę jest podobnie. Możemy np. sadzić wyłącznie zboża, którymi karmi się kury, czy siać buraki, które są zjadane przez owce i sprzedawać je na targu osobom, które te zwierzęta posiadają, ale sami nie hodują niczego. Zabawy, mimo prostej konstrukcji gry jest wiele.

Zmierzając już do końca, powiem jeszcze o zmorze gier online naszych czasów. Konta Premium. W obu tytułach wyglądają podobnie, w WF dają dodatkowe miejsce na farmie. Ale tak naprawdę nie są one najważniejszym z punktów gry, a ja sprawdzając grę na takim koncie przez miesiąc nie doświadczyłem jakiegoś większego wybicia się ponad innych graczy.

Na koniec jeszcze jedno. Testowałem, a właściwie próbowałem testować granie w oba tytuły na telefonach z dostępem do neta, oraz na PDA. Efekt niestety zawsze taki sam. Gra w wersji mobile albo nawet się nie włącza, albo jest niegrywalna. Podaję to jako ciekawostkę, choć wiem, że wiele osób, gra w ten sposób, kiedy nie mają dostępu do zwykłego komputera.

Tak więc: jeśli chcecie zakosztować ciężkiej pracy w polu, potu, przelewanego przy doglądani zwierząt, a macie też w sobie kroplę handlowca, to polecam wam obie gry.