Dla wszystkich którzy chcieli by zagrać w FFXI ale jeszcze się wahają istnieje 14-sto dniowy trial. Można go poprać z tąd: https://secure.playonline.com/freetrialeu/
![]() | Final Fantasy XI | |
| Gatunek: MMO Producent: Square Soft Wydawca: Ubisoft Data premiery: 28 października 2003 | Platforma: PC,PS2,Xbox360 WWW: www.playonline.com/ff11us/index.shtml Wymagania: 1.6 GHz, 256 MB RAM, karta grafiki 64 MB Cena: 239,90 PLN | |
Final Fantasy XI to dla mnie Brzydkie Kaczątko gier MMO, które wyrosło na Łabędzia gdy nikt nie patrzył.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo ciężko jest pisać recenzje gier MMO, nie można podejść do niej w ten sam sposób co do Singleplayerów, przejdę grę i napisze recenzje, zwykle trwa to parę, paręnaście godzin i po sprawie, można z czystym sumieniem napisać recenzje, gry MMO nie da się „przetestować” w paręnaście godzin, trzeba jej poświecić sporo dni, a nawet miesięcy by ja dobrze poznać. Ale normalnie „profesjonaliści” nie dbają o to i piszą głupoty takie że aż głowa boli, dlatego ja zdecydowałem, nie będę pisać recenzji, będę opisywać pierwsze wrażenia, skupię się na tych pierwszych godzinach/dniach rozgrywki, jest to jeden z najważniejszych okresów gry, gdyż jeśli gra nas w tym okresie nie wciągnie nie będziemy chcieli w nią grac, a tym samym nie zbliżymy się do najważniejszej części gry jakim jest end-gaming.

Wiem że to dziwne podejście, ale inaczej nie da się ocenić gry MMO, nie ma szans by recenzent grał w MMO i obiektywnie ocenił jej całość, musiał by spędzać nad grą miesiące, w ten sposób pisał by jeden artykuł na pół roku, a to raczej w rachubę nie wchodzi. Ale do rzeczy…
Są na tym świecie gry MMO w które każdy szanujący się gracz MMO musi zagrać, jedną z tych gier jest Final Fantasy XI. Gra niedoceniania przez większość zachodnich exportów, gra o której się mówi mało a jest bogatsza w „Content” od niemal każdego tytułu MMO, gra która jest Innowacyjna i niepowtarzalna. Gra w którą można grac latami i się nie będzie nudzić, gra która pobiła rekord walki z jednym bossem, oto właśnie Final Fantasy XI – Królowa Gier MMO.
Sporo z was uważa pewnie że przesadziłem, ale mówię poważnie, Final Fantasy XI jest grą która daje frajdę z osiągania kolejnych celów. Największą zaletą i wadą FFXI jest czasochłonność, tutaj by cokolwiek osiągnąć trzeba naprawdę dużo czasu. Ale zacznijmy od początku, Final Fantasy XI swoją premierę miał w roku 2002 w Japonii na Playstation 2 i PC, i tu już mamy pierwszą niezwykłą rzecz związaną z Final Fantasy, jest to gra która pojawiła się na największej ilości platformach, Playstation 2, PC i Xbox 360, krążą także pogłoski o wersji na PS3, jeszcze żadna gra MMO nie pojawiła się na tylu różnych platformach, mało tego wszystkie te platformy posiadają te same serwery!. Jest to niezwykle wygodne, sam posiadam wersje PC i X360, i gdy już mam dość niewygodnego krzesła przy PC, robie „brb” log-off i kładę się wygodnie na kanapie, przed 50-cio calowym telewizorem plazmowym, odpalam X360 i loguje się na tą samą postać którą przed chwileczka grałem na PC mówiąc „I’m back”. Jest to gra która łączy graczy „Blaszaków” i Konsolowców a nie ich dzieli.

Kolejna sprawa, mimo upływu pięciu lat gra nadal wygląda bardzo ładnie, owszem nie jest to Fallout czy Age of Conan, ale grafika jest bardzo przyjemna dla oka. Oczywiście cały klimat gry jest utrzymany w stylu Mangowym, ale mimo to gra prezentuje się naprawdę bardzo dobrze.
Jednym z największych atutów FFXI jest muzyka stworzona przez Mistrza Nobuo Uematsu, to ten pan który tworzył muzykę do niemal wszystkich części Final Fantasy ale także do gier takich jak Blue Dragon czy Super Smash Bros. Jego utwory na długo wpadają w ucho, a w przypadku Final Fantasy XI tworzą niesamowity klimat poszczególnych regionów. Nie jednokrotnie przyłapałem się na nuceniu piosenki z Selbiny czy San d’Ori. Wydałem nawet grube $$ żeby sprowadzić sobie oryginalny Soundtrack FFXI ze Stanów i nie żałuje!
Teraz może troszeczkę o Fabule gry, fabule? Zaraz… to jest gra MMO… jakiej fabule?!? A no właśnie, FFXI jako jeden z nielicznych MMO posiada fabułę gry RPG! Jest to dalej MMO, ale podczas grania wykonujemy tak zwane „Misje” które są niezwykle fabularne, wyobraźcie sobie wstawki stworzone na silniku gry z waszą postaci w jednej z głównych ról! Oczywiście naszej postaci w tych wstawkach towarzyszą npc, te wstawki są robione w stylu Final Fantasy, czyli z niezwykłą ilością uczuć, uwierzcie mi, npcty w tych wstawkach są tak emocjonalnie pokazani że potrafimy ich polubić, znienawidzić a nawet płakać po nich jak zginą… oj tak… musze się do tego przyznać… od czasu Final Fantasy VII i śmierci Aeris do płaczu doprowadziły mnie tylko 3 gry, Metal Gear Solid 2, Ace Combat 5 i właśnie Final Fantasy XI. No ale echem… jademy dalej.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo ciężko jest pisać recenzje gier MMO, nie można podejść do niej w ten sam sposób co do Singleplayerów, przejdę grę i napisze recenzje, zwykle trwa to parę, paręnaście godzin i po sprawie, można z czystym sumieniem napisać recenzje, gry MMO nie da się „przetestować” w paręnaście godzin, trzeba jej poświecić sporo dni, a nawet miesięcy by ja dobrze poznać. Ale normalnie „profesjonaliści” nie dbają o to i piszą głupoty takie że aż głowa boli, dlatego ja zdecydowałem, nie będę pisać recenzji, będę opisywać pierwsze wrażenia, skupię się na tych pierwszych godzinach/dniach rozgrywki, jest to jeden z najważniejszych okresów gry, gdyż jeśli gra nas w tym okresie nie wciągnie nie będziemy chcieli w nią grac, a tym samym nie zbliżymy się do najważniejszej części gry jakim jest end-gaming.

Final Fantasy XI
Wiem że to dziwne podejście, ale inaczej nie da się ocenić gry MMO, nie ma szans by recenzent grał w MMO i obiektywnie ocenił jej całość, musiał by spędzać nad grą miesiące, w ten sposób pisał by jeden artykuł na pół roku, a to raczej w rachubę nie wchodzi. Ale do rzeczy…
Są na tym świecie gry MMO w które każdy szanujący się gracz MMO musi zagrać, jedną z tych gier jest Final Fantasy XI. Gra niedoceniania przez większość zachodnich exportów, gra o której się mówi mało a jest bogatsza w „Content” od niemal każdego tytułu MMO, gra która jest Innowacyjna i niepowtarzalna. Gra w którą można grac latami i się nie będzie nudzić, gra która pobiła rekord walki z jednym bossem, oto właśnie Final Fantasy XI – Królowa Gier MMO.
Sporo z was uważa pewnie że przesadziłem, ale mówię poważnie, Final Fantasy XI jest grą która daje frajdę z osiągania kolejnych celów. Największą zaletą i wadą FFXI jest czasochłonność, tutaj by cokolwiek osiągnąć trzeba naprawdę dużo czasu. Ale zacznijmy od początku, Final Fantasy XI swoją premierę miał w roku 2002 w Japonii na Playstation 2 i PC, i tu już mamy pierwszą niezwykłą rzecz związaną z Final Fantasy, jest to gra która pojawiła się na największej ilości platformach, Playstation 2, PC i Xbox 360, krążą także pogłoski o wersji na PS3, jeszcze żadna gra MMO nie pojawiła się na tylu różnych platformach, mało tego wszystkie te platformy posiadają te same serwery!. Jest to niezwykle wygodne, sam posiadam wersje PC i X360, i gdy już mam dość niewygodnego krzesła przy PC, robie „brb” log-off i kładę się wygodnie na kanapie, przed 50-cio calowym telewizorem plazmowym, odpalam X360 i loguje się na tą samą postać którą przed chwileczka grałem na PC mówiąc „I’m back”. Jest to gra która łączy graczy „Blaszaków” i Konsolowców a nie ich dzieli.

Final Fantasy XI
Kolejna sprawa, mimo upływu pięciu lat gra nadal wygląda bardzo ładnie, owszem nie jest to Fallout czy Age of Conan, ale grafika jest bardzo przyjemna dla oka. Oczywiście cały klimat gry jest utrzymany w stylu Mangowym, ale mimo to gra prezentuje się naprawdę bardzo dobrze.
Jednym z największych atutów FFXI jest muzyka stworzona przez Mistrza Nobuo Uematsu, to ten pan który tworzył muzykę do niemal wszystkich części Final Fantasy ale także do gier takich jak Blue Dragon czy Super Smash Bros. Jego utwory na długo wpadają w ucho, a w przypadku Final Fantasy XI tworzą niesamowity klimat poszczególnych regionów. Nie jednokrotnie przyłapałem się na nuceniu piosenki z Selbiny czy San d’Ori. Wydałem nawet grube $$ żeby sprowadzić sobie oryginalny Soundtrack FFXI ze Stanów i nie żałuje!
Teraz może troszeczkę o Fabule gry, fabule? Zaraz… to jest gra MMO… jakiej fabule?!? A no właśnie, FFXI jako jeden z nielicznych MMO posiada fabułę gry RPG! Jest to dalej MMO, ale podczas grania wykonujemy tak zwane „Misje” które są niezwykle fabularne, wyobraźcie sobie wstawki stworzone na silniku gry z waszą postaci w jednej z głównych ról! Oczywiście naszej postaci w tych wstawkach towarzyszą npc, te wstawki są robione w stylu Final Fantasy, czyli z niezwykłą ilością uczuć, uwierzcie mi, npcty w tych wstawkach są tak emocjonalnie pokazani że potrafimy ich polubić, znienawidzić a nawet płakać po nich jak zginą… oj tak… musze się do tego przyznać… od czasu Final Fantasy VII i śmierci Aeris do płaczu doprowadziły mnie tylko 3 gry, Metal Gear Solid 2, Ace Combat 5 i właśnie Final Fantasy XI. No ale echem… jademy dalej.

Final Fantasy XI
Teraz trochę może o rasach i klasach gry, przede wszystkim rasy, mamy do wyboru 5 ras w Final Fantasy XI, Ludzi, Elfy, Galka, Mithara i Taru Taru. Ludzi i Elfy wiadomo, są oni bardzo znani, natomiast pozostałe rasy są dość niezwykłe, Galka jest to rasa mężczyzn, 2 metrowi, grubi i cali szarzy z ogonem, wyglądają jak… no właśnie… połączenie nie wiadomo czego z nie wiadomo czym… Ot takie szare wielkoludy… dooobra i tak ich nie lubię. Mithara (moja ulubiona rasa) to sexy kociaczki! Panienki z ogonami i uszami! Cud miód i orzeszki! Genialnie nadają się na złodziejki. Ostatnia z innowacyjnych ras to Taru Taru, o ile gra z punktu widzenia normalnych klas można nazwać standardowym o tyle dla Taru Taru wszystko jest olbrzymie, zwykły mob który dla elfa jest po pas, dla Taru Taru wydaje się być o drugie tle wyższy! Jest to naprawdę niezwykłe uczucie, ta słodka rasa karzełków nie sięga innym rasom wyżej niż po kolana. Ale za to są najpotężniejszymi czarodziejami jakimi stąpali po tym świecie. Nie dajcie się zmylić ich wyglądowi! Pod tymi wielkimi oczkami i niewinnym uśmiechem często ukryte jest mroczne serce! Serce które pragnie władzy nad światem Muahaha! Dowiecie o co mi chodzi gdy dotrzecie do Jeuno i oglądniecie filmik w którym największe nacje postanowiły stworzyć areny PvP. Gdy już wybierzemy rasę pora na wybór królestwa, możemy wybrać jedno z trzech wielkich królestw, a właściwie krajów. Królestw San d’Oria dom wszystkich Elfów, Republike Bastok dom Ludzi i Galka oraz Federacje Windurst rządzone przez Taru Taru i Mithary. Oczywiście możemy wybrać dowolną rasę i królestwo, nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać Elfa i zamieszkać w Windurst.

Final Fantasy XI
Jeśli natomiast o klasy to na początku nie ma ich dużo… ot mamy Black Maga, White Maga, Red Maga, Warriora, Thiefa i Monka… mało nie? Grubo się mylą ci co tak sądzą, klas w FFXI jest od groma! Trzeba je tylko odblokować. Na 30 lvl-u możemy odblokować klasy takie jak Summoner, Bard, Dark Knight, Paladyn, Dancer czy Beast Master, a to dopiero wierzchołek góry lodowej, w sumie mamy 20 różnych klas, od Dancera po Corsarza, od Dark Knighta po Scholara. W każdym dodatku dochodzą nowe klasy. Oczywiście jedna postać może posiadać wszystkie klasy, możemy sobie je dobrowolnie przełączać w swoim domku. Posiadając Black Maga na 30 lvl-u możemy przełączyć klasę na Summonera lvl 1, a gdy on nam się znudzi wrócić do naszego Black Maga na 30 lvl-u.

Final Fantasy XI
Cóż jeszcze mogę powiedzieć o Finalu? Może to że najsilniejszego Bossa jeszcze nikt nie pokonał? Próbowano wałczyć z nim, ale po 48 godzinach walki zmęczeni gracze poddali się.
A właśnie! Jedno mogę powiedzieć o Finalu, jest to gra która daje niezwykle dużo satysfakcji, znacie to uczucie gdy po godzinach ciężkiej pracy w końcu udaje wam się zdobyć wymarzony kawałek zbroi? W FFXI nawet dojście do Jeuno po raz pierwszy sprawia że czyjemy satysfakcje, „Jeuno, nareszcie! Tyle słyszałem o tym mieście i nareszcie tu jestem!”. Nie wspomnę nawet o Quescie na Chockobo (Mount) który robi się prawie cały dzień! Taki jest właśnie Final. To gra która daje niezwykle dużo przyjemności z osiągnięcia nawet niewielkich rzeczy, które w innych grach są „codziennością”.
Na koniec powiem tyle, Final Fantasy XI to dla mnie Brzydkie Kaczątko gier MMO, które wyrosło na Łabędzia gdy nikt nie patrzył. I czystym sumieniem mogę powiedzieć, w tą grę warto zagrać.

