Felieton – Gra na licencji czy Świeży pomysł?
Dzisiaj chciałbym poruszyć pewien temat związany z licencjami różnych światów, chciałbym przeanalizować zalety i wady światów opartych na licencjach, warto inwestować w licencje czy lepiej stworzyć świat od zera. Ale zacznijmy od początku…

Pierwszą grą która w świecie MMO korzystała z dużej licencji było Star Wars Galaxies, gra stworzona wspólnymi siłami Lucas Arts i Sony Online Enterntaiment (SOE) była dla wielu graczy spełnieniem marzeń, nie będę się rozpisywał nad wspaniałym systemem tworzenia postaci czy nad genialnym systemem skilli, ale skupie się na fabule, oto Pierwsza Gwiazda Śmierci została zniszczona, Rebelianci opuszczają w pospiechu Yavin 4 a Imperator jest na wakacjach w swojej rezydencji na Naboo, i tu właśnie zaczynamy swoją przygodę… Gra dla przeciętnego zjadacza MMO była naprawdę świetna, dawała dużo możliwości i swobody, ale fani Gwiezdnych Wojen zgrzytali zębami, SOE i LA zaczęli robić z grą takie rzeczy które dla fanów Gwiezdnych Wojen były wręcz nieprzyzwoite. Nagle się okazało że Jedi którzy powinni być wymarłym gatunkiem (według hitowi Star Wars powinna być ich tylko garstka) rozmnożyli się bardziej niż karaluchu, na każdym rogu można było spotkać kogoś z latarką (mieczem świetlnym), owszem by zostać jedi trzeba było się natrudzić, ale wtem LA i SOE wpadły na genialny pomysł „By Star Wars Galaxies było bardziej Star Warsowe” i… dali graczom do wyboru Jedi od samego początku… Cała Historia została zniszczona, fani Gwiezdnych Wojen patrzyli z pogardą na ten tytuł, na samą licencje SOE wydało miliony, gra miała być skierowana do fanów Gwiezdnych Wojen a wyszło co? No właśnie…

Przytoczyłem ten przykład nie bez powodu, Jak widzicie niektóre licencje są niezwykłe ścisłe, to nie jest świat który możemy zbudować z klocków lego, tutaj mamy już pewien model i nie powinno się go zmieniać, każdy ruch musi być odpowiedni by zgadzał się ze światem. Nie może być tak że jeden głupi pomysł odtrąci największy atut licencji – fanów.

Ale są też udane licencje, bardziej elastyczne. Bardzo dobrym przykładem jest World of Warcraft korzystający z licencji Warcrafta, tutaj Blizzard sobie może pozwolić na bardzo dużo czemu? Gdyż wkraczamy do okresu o którym gracze tak naprawdę nic nie wiedzą, w przypadku Star Wars Galaxies mieliśmy okres miedzy dwoma filmiami, wpinaliśmy się w okres dwóch zapisanych kart historii, tutaj nie można było zrobić czegoś dużego albo oryginalnego, co mogło by odziałowac na cały świat.

Dzisiaj chciałbym poruszyć pewien temat związany z licencjami różnych światów, chciałbym przeanalizować zalety i wady światów opartych na licencjach, warto inwestować w licencje czy lepiej stworzyć świat od zera. Ale zacznijmy od początku…

Star Wars
Pierwszą grą która w świecie MMO korzystała z dużej licencji było Star Wars Galaxies, gra stworzona wspólnymi siłami Lucas Arts i Sony Online Enterntaiment (SOE) była dla wielu graczy spełnieniem marzeń, nie będę się rozpisywał nad wspaniałym systemem tworzenia postaci czy nad genialnym systemem skilli, ale skupie się na fabule, oto Pierwsza Gwiazda Śmierci została zniszczona, Rebelianci opuszczają w pospiechu Yavin 4 a Imperator jest na wakacjach w swojej rezydencji na Naboo, i tu właśnie zaczynamy swoją przygodę… Gra dla przeciętnego zjadacza MMO była naprawdę świetna, dawała dużo możliwości i swobody, ale fani Gwiezdnych Wojen zgrzytali zębami, SOE i LA zaczęli robić z grą takie rzeczy które dla fanów Gwiezdnych Wojen były wręcz nieprzyzwoite. Nagle się okazało że Jedi którzy powinni być wymarłym gatunkiem (według hitowi Star Wars powinna być ich tylko garstka) rozmnożyli się bardziej niż karaluchu, na każdym rogu można było spotkać kogoś z latarką (mieczem świetlnym), owszem by zostać jedi trzeba było się natrudzić, ale wtem LA i SOE wpadły na genialny pomysł „By Star Wars Galaxies było bardziej Star Warsowe” i… dali graczom do wyboru Jedi od samego początku… Cała Historia została zniszczona, fani Gwiezdnych Wojen patrzyli z pogardą na ten tytuł, na samą licencje SOE wydało miliony, gra miała być skierowana do fanów Gwiezdnych Wojen a wyszło co? No właśnie…

Star Wars
Przytoczyłem ten przykład nie bez powodu, Jak widzicie niektóre licencje są niezwykłe ścisłe, to nie jest świat który możemy zbudować z klocków lego, tutaj mamy już pewien model i nie powinno się go zmieniać, każdy ruch musi być odpowiedni by zgadzał się ze światem. Nie może być tak że jeden głupi pomysł odtrąci największy atut licencji – fanów.

Warcraft
Ale są też udane licencje, bardziej elastyczne. Bardzo dobrym przykładem jest World of Warcraft korzystający z licencji Warcrafta, tutaj Blizzard sobie może pozwolić na bardzo dużo czemu? Gdyż wkraczamy do okresu o którym gracze tak naprawdę nic nie wiedzą, w przypadku Star Wars Galaxies mieliśmy okres miedzy dwoma filmiami, wpinaliśmy się w okres dwóch zapisanych kart historii, tutaj nie można było zrobić czegoś dużego albo oryginalnego, co mogło by odziałowac na cały świat.

World of Warcraft
W World of Warcraft z kolei mamy okres po ostatniej opowiedzianej karcie Historii, wydążenia w World of Warcraft dzieją się po wydążeniach znanych z Warcraft 3, mało tego historia Warcraft 3 została tak stworzona by podłożyć podmurówkę pod World of Warcraft, Developerzy z Blizzard mogli sobie pozwolić na niemal wszystko.
Dlatego w WoW-ie nie ma dziwnych zgrzytów związanych z nieprawidłowościami historycznymi. Blizzard wykorzystał w pełni atuty licencji, a największą siłą World of Warcraft są właśnie fani Warcrafta.
Jeszcze większym przykładem dobrego wykorzystania Licencji jest Final Fantasy XI japońskiej firmy Square Enix, ale to już troszkę inna bajka, gdyż licencja obejmuje tylko kilka rzeczy, historia i świat jest zbudowany od początku, każda cześć Final Fantasy posiadała inną historie i inny świat, w FFXI nie jest inaczej, ale w FFXI Square Enix daje graczom „przyprawę zwaną Final Fantasy”, co to jest? Podobieństwa, smaczki które sprawiają że każdy fan Final Fantasy uśmiechnie się nostalgicznie, np. Arrmorki wyglądające jak te z Final Fantasy I, Summony takie jak Shiva, Ifryt czy Behamot znane z poprzednich części , mounty znane każdemu kto grał w Final Fantasy, czyli Chockobosy czy w końcu wiecznie żywe imiona Final Fantasy takie jak Cid, Wedge czy Biggs. Owszem FFXI nie jest tak popularne wśród zwykłych graczy, ale chyba niemal każdy szanujący się gracz MMO w tą grę próbował zagrać, gra ma już swoje lata, mimo to dalej ma sporą rzesze fanów którzy co miesiąc płacą 11 dolarów.

Gra na licencji czy Świeży pomysł?
Mamy tez inne gry na licencjach Lord of the Rings Online, Dungeons and Dragons Online, Matrix Online, Warhammer Online czy Age of Conan, każda z tych gier trafiła do grona fanów tych licencji, odnosząc mniejszy lub większy sukces, ale każda z tych gier miała też swoje ograniczenia, czasami wręcz bardzo duże. Gry oparte na luźnej licencji bądź na bez licencji, ze światem stworzonym od zera są bardziej elastyczne i devsi mogą pozwolić sobie na bardziej szalone pomysły i rozwiązania, ale brak im rzeszy fanów którzy byli by „Pierwsza Falą” która kupiła by ich grę.
Zatem czy Licencja czy Nowy pomysł? Z jednej strony mamy wolność wyobraźni w tworzeniu gry, a drugiej rzesze fanów która kupi grę dla samej licencji, lecz to właśni ci fani mogą zabić grę gdy developer zrobi cos nie tak z ich ukochanym światem. Osobiście wolał bym stworzyć grę od zera, gdyż nie lubię być ograniczany.

Gra na licencji czy Świeży pomysł?
Osobiście, jeśli miałbym stworzyć grę MMO wybrał bym swój świat, owszem same prace nad stworzeniem historii świata, panteonu bogów (w przypadku gier MMO) czy znanych bohaterów trwały by naprawdę długo, ale w tym świecie możemy sobie pozwolić na wszystko, wojna z Elfami? Żaden problem, zaginiona cywilizacja? No problemo. O wiele bardziej pasowała by mi wolność jaką daje nam nie wymyślony dotąd świat.
Wydaje mi się że sporo Developerów również tak uważa lecz liczy się kasa, gry na licencji wymagają mniej czasu na przygotowanie i mają już fanów którzy z nadziejami wypatrują tego tytułu. Na grach MMO na licencji jest o wiele łatwiej zarobić, o wiele łatwiej zdobyć wydawcę i reklama jest tańsza.
Jedno jest pewne, developerzy coraz częściej stawiają na licencję, na horyzoncie mamy już takie tytuły jak Stargate Worlds, Star Trek Online czy Star Wars The Old Republic, ale to nie koniec, Plotki mówią o takich grach jak Fallout Online, Dragon Ball Online czy Warhammer 40k Online. Ile z tych gier osiągnie sukces? Ile z tych gier sprawi że fani je znienawidzą? Czas pokaże. Warto też zwrócić uwagę na rozwój rynku gier bez licencji gdyż on też niesie mocne karty w postaci Earthrise, Blade & Soul, Aion czy Jumpgate Evolution. Oj Bedze się działo, będzie się działo…
Na koniec chce jeszcze zaprosić wszystkich moich fanów (a w szczególności fanki) do słania listów do mnie na adres sniperx@mmozin.pl. Na większość obiecuje odpisać! A Najciekawsze zamieścimy w naszym Zinie!
