Alliance Wars    
  Numer 2 - grudzień 2008
Portal | Strona Zinu | Forum | Rekrutacja | Ekipa    
Wywiad z graczem L2
autor: Misio, kategoria: Temat numeru
Równowartość konta Marcina to prawdopodobnie około 2-3 miesięcy pracy w sporej firmie.

Misio: Marc1n, poproszę Cię o przedstawienie się i opowiedzenie czegoś o sobie.

Marc1n: Mam na imię Marcin, lat 18, uczeń maturalnej klasy w białostockim liceum. W Lineage2 gram praktycznie od początku tej gry, a dokładnie od czasów C1 (minęło mnie Prelude). Na oficjalnym serwerze od Października 2006.

Misio: Co sprawiło, że poświęciłeś tej grze już prawie 3 lata, a patrząc na to, co osiągnąłeś - nie zamierzasz przestać.

Marc1n: Nie prawie 3, a ponad 4., jeżeli wliczyć w to serwery prywatne/pirackie. Fakt, to dość dużo czasu włożonego tylko w grę. Co w niej jest takiego ciekawego, że dalej mnie przyciąga? Jest kilka aspektów. Pierwsza sprawa to świadomość, że gra cały czas się rozwija. Jeżeli ktoś nie ma podejścia takiego, że nie lubi zmian, które zawsze okazują się mniej lub bardzie logiczne i dalej grywalne, to cieszy go to, co ta gra z kroniki na kronikę wnosi. Od czasów C1 ta zmieniła swe oblicze kilkakrotnie. Co ciekawsze, według zapowiedzi od naszych skośnookich kolegów, którzy dostają nowe update’y wcześniej od nas, wszystko idzie w jak najbardziej atrakcyjnym dla mnie kierunku. Bardziej zastanawiało mnie, jak niektórzy ludzie mogą grać dalej na prywatnych serwerach, które mają system sprzed ponad 2 lat, pełne są błędów, a nie innowacji, jak official i non stop muszą zaczynać od nowa. Fakt, jest kilka rzeczy unikatowych w tej grze, których praktycznie nikt nie rusza od wielu kronik, a to one są najważniejsze - m.in system PvP, którego na razie nikt nie skopiował, bo Open PvP bez zupełnie żadnych ograniczeń ciężko jest uświadczyć gdziekolwiek indziej.

Druga sprawa to znajomi, których poznawało się w grze/na forum/na ventrilo czy TSie. Pomimo tego, że tylko garstkę z nich poznałem w realu to jednak i tak lubię z nimi rozmawiać. To nie musi być przyjaźń czy cos takiego, ale jeżeli codziennie przez dajmy na to 2 lata rozmawiasz czy piszesz z tymi samymi ludźmi, to przyzwyczajasz się do nich i darzysz jakąś tam sympatią. Troszeczkę powiązana z tym wszystkim jest pewna rozpoznawalność. Co innego jest być "randomem" na serwerze, a co innego, gdy twój nick zna kilka tysięcy osób. Nie musisz być od razu super rozpoznawalny i w ogóle, ale fajnie jest, gdy wielu ludzi Cię kojarzy stąd czy z stamtąd.

Trzecim aspektem, który dalej mnie tu trzyma, jest chyba to, w jaki sposób uzależnia większość MMORPG. Czym dłużej grasz, tym więcej osiągasz i w pewnym momencie jesteś w takiej sytuacji, że doszedłeś za daleko, żeby tak po prostu przez chwilowe znudzenie skończyć z grą. Nawet jeżeli ktoś oszukuje i próbuje iść drogą na skróty, nadal musi pokonać odpowiednio długi kawałek. Farmienie wszechobecne jest trochę rażące, ale jednak ma swój urok - kwestia tego, w jakich ilościach. Lineage2 spodobał się Polakom. Fakt, że na oficjalnych serwerach Rosjanie są numerem 1 pod względem ilości graczy, ale jednak Polacy od zawsze i na zawsze będą chyba zergować pirackie serwery i jeżeli nawet nie będą tam pierwsi pod względem populacji, to jednak oscylować będą w czołówce.

Misio: Powiedz w przybliżeniu, ile kasy wydałeś na tę zabawę i czy masz z tego jakieś korzyści?

Marc1n: Na sama grę? Uważam, że niedużo. Mój pierwszy cd-key + prepaid kupiłem za sprzedane konto z prywatnego serwera. Potem były już tylko koszty prepaida, czyli 60dniowy za 80pln na początku, a teraz poniżej 70pln. Nigdy niczego wirtualnego za realne pieniądze nie kupiłem. Jedyne, na co pośrednio wydaję pieniądze, to części do komputera. Zaczynałem na naprawdę cieniutkim kompie, potem laptop, potem powrót do pieca. Wymagania gry rosły delikatnie z kroniki na kronikę, ale to jednak chęć widzenia wszystkiego więcej, lepiej i ładniej napędzało napełnianie studni bez dna, jaką jest PC, do tego, żeby ta gra działała i prezentowała się dla mnie coraz lepiej w miarę możliwości finansowych. Nawet przy kupowaniu podzespołów do komputera kierowałem się tym, co "Lineage2" potrzebuje, a nie najnowsze gry, gdyż jego wymagania są ciut inne w stosunku do tego, co jest teraz.

Misio: To pytanie zadaje sobie większość graczy L2 na różnych forach. Priv czy off i dlaczego?

Marc1n: Szczerze mówiąc, po 10minutach gry na offie, pomyślałem - "cholera, dlaczego dopiero teraz się na to zdecydowałem". Dalej myślę tak samo, coraz bardziej będąc złym na siebie, że minęły mnie początki tej gry, które marnowałem na jakichś marnych podróbkach zwanych privami, a czym wcześniej zaczynasz, tym zawsze jesteś teoretycznie bardziej do przodu przed tymi, którzy zaczynają później. W obecnym momencie z tego, co jest dane mi czytać na forum, privy już nie prezentują sobą nic ciekawego. Mają dwie drogi rozwoju - albo są zacofane i dalej tkwią w C4, co jest mało atrakcyjne (niezbalansowana kronika), albo są update’owane przez GM-ów itd. w jakieś dziwnej maści patche, a potem ledwo działają - lagi, pady serwera. Jedyna rzecz, której się obawiałem to rate’y, których na officialu nie ma albo wynoszą x1 według interpretacji z privów. Jest dość ciężko. Trzeba poświęcić dużo czasu, ale póki co, poradziłem sobie z tym, co mam samodzielnie - nie pomagając sobie botem. Jednak praca, jaką się w to wkłada jest niczym, przy pewności, że dostajesz wszystko świeże, nowe i bez bugów. GM-i nie ingerują w grę, nie ma lagów, nie ma dziwnych downtime'ów i wszystko działa jak powinno. Tracisz może ciut więcej czasu, ale przynajmniej nerwy mają się dobrze.

Misio: Czy gdyby ktoś spytał się Ciebie, czy warto "inwestować" pieniądze w Lineage2 odpowiedziałbyś tej osobie - TAK?

Marc1n: Nie uważam tej gry za inwestycję. Przyjąłem do wiadomości, że jeżeli ktoś chce robić coś na pewnym standardzie - musi zapłacić. Chcesz mieć lepsze łącze - dopłacasz do swojej neostrady. Chcesz mieć lepszą telewizję - wykupujesz abonament w jakiejś telewizji satelitarnej. Chcesz mieć więcej fps-ów to wymieniasz kartę graficzną na lepszą, a jeśli chcesz grać w L2 - to płać. Warto pamiętać, że choć oficjalnie nielegalne, to jednak coś takiego, jak sprzedawanie kont i przedmiotów istnieje na różnego rodzaju aukcjach. Prepaidy, za które płaciłem kosztują nic, w porównaniu do tego, ile ewentualnie by mi się zwróciło, gdybym chciał sprzedać to, co teraz posiadam, ale nie chciałbym żeby na tę grę patrzyło się jak na inwestycję.

Misio: Koniec nudy, przejdźmy do interesującego nas tematu - Twoja gra. Jak długo pracujesz nad swoją postacią, co na chwilę obecną nią osiągnąłeś i jak zapatrujesz się w przyszłość?

Marc1n: Nad obecną postacią pracuję od Października 2006, czyli od momentu, kiedy zacząłem grać na oficjalnym serwerze. Nigdy jej nie rolowałem na inną, choć na początku nie podobała mi się. Na chwilę obecną, moja postać o nicku Narayan to AW79/PR76/BD77/PS64. Nie są to żadne top levele, ale postać nigdy nie była botowana, dlatego wygląda jak wygląda. Do tego momentu zostałem dwa razy Hero - raz w Sierpniu, a drugi raz właśnie teraz, czyli w Listopadzie. Jeżeli się wszystko uda to może zostanę nim też w Grudniu. W Lineage2 wszystko zależy od kontaktów z innymi ludźmi, tego jak grasz i z kim, więc ciężko jest mi cokolwiek przewidywać, choć myślę, że jestem na dobrej drodze (jednak w tym roku jest dylemat: matura czy l2).

Sama kariera w L2 miała kilka znaczących dla mnie etapów. Pierwszy, to zdecydowanie się na grę na oficjalnym serwerze, potem dojście do wniosku, że jednak L2 wymaga wybrania drogi, albo grasz jak niedzielny gracz, albo grasz na poważnie. Zdecydowałem się na drugą opcję, co w wypadku mojego serwera oznaczało wyjście z polskiego klanu i wstąpienie do wielonarodowego (uważam to za bardzo dobry wybór), a stało się to bodajże na moim 64 lvlu. Potem wszystko leciało powoli i bez większych rewolucji, co oznacza levelowanie postaci. Kiedy zacząłem robić pierwszą subklasę, zacząłem myśleć o tym, co naprawdę ma znaczenie w tej grze, czyli constant party (pojęcie chyba znane). Denerwowało nas to, że czasami trzeba szukać party, wiec postanowiliśmy je uformować na stałe. Nie działało to jednak specjalnie długo. Potem miała nastąpić reaktywacja i plan utworzenia polskiego party w niepolskim klanie, co też się nie udało. Pierwsze rozpadło się przez podział polityczny klanu na dwie walczące ze sobą części, a drugie party upadło przez to, że formowane było trochę na siłę i w składzie była część ludzi, którzy nie wiedzieli, czego chcą. Kilka miesięcy temu, zupełnie przypadkiem, zakolegowałem się z obecnym liderem mojego constant, a mianowicie z osobą o nicku HelstadCur, no i jakoś to się potoczyło. Ciężko jest mi pisać o tym, co ja osiągnąłem, bo nie lubię na to tak patrzeć. Wolę patrzeć przez pryzmat tego, co robiliśmy, jako cała grupa. Prawdopodobnie moje party jest obecnie numer 1 na wszystkich serwerach NA/EU, jeżeli chodzi o robienie RaidBossów. Pobiło kilka dziwnych rekordów i pokazało drogi na zrobienie wielu rzeczy, o których niektórzy nie myśleli, że są wykonalne, zresztą ja na samym początku także. Oczywiście, na rankingu tych, którzy zabijają na moim serwerze, party, od kiedy powstało, zajmuje pierwsze 9 miejsc, czyli jakoś tak od Lutego-Marca aż do dnia dzisiejszego. Jeżeli chodzi o PvP to ciężko jest tutaj cokolwiek powiedzieć, gdyż na serwerze jest kilka top party - tak około 5/6, które są bardzo dobre i posiadają pewien poziom, z tym, że tylko nasze jest stricte melee, a reszta to party łuczników - nie ma jak tego porównywać, ale myślę, że dajemy jakoś radę. Celem na przyszłość, jest znalezienie dobrego Constant EE, utrzymanie posiadania co najmniej 2 hero w party no i oczywiście postęp, jaki wprowadza sama gra - ubieranie się w s80, zdobywania reszty epiców i levelowanie. Delikatne poprawienie koordynacji w PvP tez by nie zaszkodziło. <śmiech>

Misio: No właśnie, jak to jest, że melee party może ubić RB poniżej 2 minut. Kiedyś to było nie do pomyślenia. Myślisz, że da się zrobić Raidbosa poniżej minuty?

Marc1n: Czy ja wiem czy takie „nie do pomyślenia”? To chyba zależy, jakiego. Od C5/IL zrobiło się bardzo popularne, ze względu na zmiany w agro Raidbossów, robienie RB Destroyerami. Dwóch do trzech destro i full support. Zjeżdżało się na niskie hp, selfbuffy i jechana. Opcja ta była aktualna i dalej jest, problemem jednak było kilka rzeczy - najważniejsze były zmiany limitów od tych skilli: masz dużo HP -> Frenzy przestaje działać tak jak powinno i tracisz masę dpsu. Jako, że robiło się to w 2-3 destro, to przez samego kryta mocno się overhealowali VRką, szczególnie, że tylko jednemu spadało HP przez to, że siedział na nim RB. No i żeby to trwało krótko i było bezpiecznie, party potrzebowało dość dużego supportu. Co do takiego robienia RB to w sumie ja na to sam nie wpadłem, a pokazał mi to właśnie mój constant Tyrant z party.

Większość RB wysokolevelowych (nie licząc epiców) można położyć szybko w jedno party. Szybko, to znaczy poniżej 2minut. Każdy RB ma delikatnie inną specyfikację, ale na dobrą sprawę, gdy jest już nasze całe party, to robienie RB poniżej 1 minuty nie jest super wyzwaniem, nawet bez żadnych super kombinacji. Dam Ci przykładowego Frapsa i sam będziesz mógł się przekonać. Ciekawsze jest to, że RB robimy bardzo często w 4 osoby i to tylko dlatego, że oszczędzamy czas. Wyjątkowe przypadki, to robienie RB teoretycznie solo, aka Anakazel z Riftu, jakby się nie liczyło tego, że WC jest zboxowany. Cztery osoby, czyli Tyrant+BD+WC+Sws (co zaoszczędza wiele czasu) umożliwia zrobienie 90% RB. Jedyne, które tak łatwo się bez healera nie poddadzą to Gordon/Anioł w Splendorze oraz Typhoon (najmocniejszy non-epic RB na dzień dzisiejszy). Daje to pewną elastyczność, bo nawet, gdy nie wszyscy jeszcze się zalogowali, to nielicznym składem można iść rozwalić kilka RB, zanim będą ludzie, żeby iść do Hellboundu na ten przykład. Chyba to w tym wszystkim jest najlepsze.

Misio: Powiedziałeś też, że zacząłeś zajmować się tym bardziej "profesjonalnie". Co przez to rozumiesz? Zarabiasz na tym, grasz w jakichś turniejach? Wiem, że WoW jest tego typu grą, a jak to wygląda z L2?

Marc1n: Pierwsza sprawa - jeżeli mam zamiar już grać, to w jedną grę, żeby nie marnować czasu i osiągnąć w tej jednej więcej, a nie w kilku po trochu. Staram się grać tak, jak najlepiej potrafię albo po prostu mi się chce w danym momencie (leniuchować też lubię). Turniejów nie ma. Ludzie prześcigają się w jakichś niepisanych i niezorganizowanych rzeczach, a'la kto pierwszy do czegoś dojdzie w tej grze albo będzie grał lepiej. Dlatego wg mnie kluczowym pojęciem w L2 jest consant party, gdyż to one zmienia tę grę w sposób naprawdę nieprzeciętny i sposób, w jaki się na nią później patrzy.

Misio: Czy myślałeś kiedyś o tym, żeby zorganizować jakiś turniej niezależny od twórców gry? Jakaś liga czy coś w tym kierunku? Czy byłaby możliwość przygotowania i przeprowadzenia czegoś takiego?

Marc1n: Szczerze? Nie miałoby to sensu. MMO różni się od innych gier Multiplayer tym, że gromadzi na serwerze Online dużo więcej ludzi. Dla przykładu w FIFĘ grasz 1vs1, jeden gra jedną drużyną, drugi drugą no i jakoś ma to sens. Tutaj mass PvP gromadzi 100+ ludzi, wymaga wielu kombinacji i spokojnie tak samo może być rozgrywane w grze, jeżeli nie widzisz tych ludzi, czy nie jesteś na jakiejś sali z nimi. To naprawdę nie jest wymagane. Klasy w tej grze są zbalansowane na tle całości, a nie PvP. Jedną możesz zabić 90% klas, a inną w ogóle, ale bez jednej i drugiej ta gra nie miałaby sensu. W Lineage2 jest coś takiego, jak Olimpiada, gdzie już można porównać, jak ktoś gra. Druga sprawa, że nie wyobrażam sobie zrobienia czegoś takiego na sprawiedliwych warunkach. Mage party dla przykładu 9vs9 jest bardzo mocne, jednak kiedy w grę wchodzą Herosi i CancelSticki - tracą bardzo, a jakby spojrzeć na to z punktu, że magowie są praktycznie bezużyteczni w Hellboundzie i jest im baaaaaardzo trudno wyfarmić sprzęt S80, to też zmieniłoby sytuację.

Misio: Ale olimpiady nie są do końca sprawiedliwe, bo hero zdobywają nie Ci, którzy potrafią grać a Ci, którzy mają mocniejsze ally i ich znajomi podkładają się w grach, żeby ustalone z góry osoby mogły wygrać. Jak to wygląda z Twojego punktu widzenia?

Marc1n: Olimpiada jest dużo bardziej skomplikowana. Żeby to wszystko zrozumieć, byłoby trzeba rozłożyć ją na czynniki pierwsze przy każdej klasie z osobna, a to zajęłoby chyba więcej niż kilka wywiadów na raz. Nie chcę jednak tego robić, ale zwrócić uwagę na dwa czynniki. To, jaki jest efekt olimpiady i jaki jest sam przebieg. Oczywiście, tradeowanie punktów jest na porządku dziennym i uważam to za sprawę jak najbardziej ok. Jedna klasa jest średnia w PvP, średnia w PvE, ale miażdży na „Oli” i jest w stanie nafarmić wieeele punktów, które może rozdać. To, że jakiś klan posiada ją i gracza, który umie efektywnie nią grać, nie powinno blokować tego, żeby klan miał z niej profity. Jednak nikt nie broni nam oglądać Olimpiady, która jest oprócz "feedów" pełna tzw. "fair fight". Szczególnie ciekawie wygląda to na ClassBase'ie gdzie, gdy walczą ze sobą wrogowie, można zobaczyć, kto jak gra, a nie przez pryzmat klanu, w jakim jest. Efekt może być mieszany. Raz może to być Hero, który zrobił wszystko sam, raz taki, który zrobił masę rzeczy sam i uzyskał pomoc, a innym razem taki, który uzyskał pomoc, a nic nie zrobił. Nie ma co tutaj wnikać w analizy. Gdy pierwszy raz zostałem Hero, musiałem walczyć na Open. Jedyną pomocą od klanu były epickie przedmioty, bo sam nie posiadałem całego potrzebnego mi kompletu, żeby nie być mięsem armatnim. Jakoś mi się udało. Nikt się nie podkładał, a musiałem walczyć na Open z klasami stworzonymi właśnie na olimpiadę. W tym miesiącu wałczyłem na Open, gdzie nabiłem tych punktów dość dużo, ale potem dla wszystkiego kazano mi zrobić jeszcze classbased oly. Skończyło się tak, że siedziałem 2 dni, ale NCsoft wspaniałomyślnie zcrashowal mi dwa razy klienta, gdy miałem 120 i wszystko, co wyfarmilem straciłem na rzecz Olympiad Managera z czego wcale nie byłem wesoły. Miałem opcję - albo się zastanawiać czy to starczy, a jak coś nie wyjdzie mieć na sumieniu, że ludzie poświęcali czas na mnie, a ja dałem ciała czy porozmawiać z ludźmi. Postanowiłem pogadać, moje party zrobiło 2 restarty dla mnie + kilka normalnych walk na open i wszystko było już w porządku. Dlatego uważam, że ciężko w L2 mówić o takich rzeczach, gdyż ta gra już kilka razy pokazała, że nie można w niej mieć rzeczy tylko dobrych i złych, ale wszystko pełne rzeczy pośrednich. Zgadzasz się na to, gdy logujesz się do gry.

Misio: Czy znasz ludzi, z którymi grasz przez sieć? Jeśli tak, to jakie było wrażenie, gdy zacząłeś ich poznawać?

Marc1n: Niestety, a może stety, większości ludzi nigdy nie widziałem. Spotkałem raptem kilku lub znalem ich od zawsze. Zachowywali się tak samo w Realu, jak na ventrilo czy chatcie w grze. W sumie mogę stwierdzić, że to, jaki człowiek jest, idzie mniej więcej wydedukować po roku grania z nim. Jedyne co Cię może zaskoczyć to wygląd zewnętrzny, jeżeli nie dodał na żadnym forum swojego zdjęcia. Co do znania ich po prostu – uważam, że znam ludzi na tyle na ile potrzeba. To dalej gra, nie wymaga spoufalania się w nie wiadomo, jakim stopniu. Miło jest z nimi porozmawiać i pograć, fajnie spędza się czas, ale nikt nie mówi, że muszą być kumplami, z którymi jako pierwszymi w kolejności, poszedłbyś na piwo...choć szczerze mówiąc, chciałem pojechać np. na Ukrainę skąd jest wielu graczy i może zobaczyć tych ludzi, po prostu z ciekawości, a nie jakiejś wewnętrznej potrzeby.

Misio: Żeby grać na odpowiednim poziomie w Lineage2 trzeba poświęcić na to sporo czasu, ile ty dziennie grasz i czy przeszkadza Ci to jakoś w nauce bądź umawianiu się gdzieś ze znajomymi?

Marc1n: Jest to zależne od wielu czynników. Jestem leniwy z natury, więc nie mam super zapału do robienia czegoś a'la uczenie się i to wcale nie dlatego, że nie mam czasu bo gram, tylko tak po prostu. Co do umawiania się ze znajomymi, to trzeba mieć jakąś hierarchię wartości. Ludzie są ważniejsi niż piksele na ekranie i zazwyczaj ciekawiej jest spędzić czas z nimi (choć zdarzały się sytuacje, że uważałem po imprezie, że lepiej było zostać w domu i grać niż na niej być). Tutaj jednak warto spojrzeć na jeden aspekt, a mianowicie godziny. Jeżeli gram, to nie licząc weekendów, albo gdy po prostu mam wolny cały dzień - grywam wieczorami. Wieczór to około 19-20. Jest to pora, gdy ludzie zbierają się z mojego party i zaczynają robić coś wspólnie. Do tej godziny spokojnie możesz się pouczy czy spotkać ze znajomymi, a jeżeli nawet nie starczy Ci czasu do powiedzmy tej 19 lub coś takiego, to nic nie szkodzi - nikt Cię za to, że przyszedłeś później lub w ogóle, nie zabije. Nie jestem super rozrywkowy, żeby być co dzień na jakiejś imprezie, a jak już jakaś jest, to zazwyczaj zapowiedziana, co można powiedzieć także ludziom, z którymi się gra, albo jak potrzebujesz czasu, żeby się pouczyć to napisać posta, że w tych dniach mnie nie będzie "coz of real issues". Co do pytania ile gramy, to jak wspomniałem od 19-20 do...momentu aż ludzie pójdą spać.

Misio: Każdy patrzy na grę z perspektywy swojej postaci. Czy jest coś, co byś poprawił, żeby gra była jeszcze lepiej zbalansowana?

Marc1n: Tutaj odpowiem bardzo krótko. Jestem osobą, która od momentu, jak zaczęła grac na officialu nie płakała nad balansem postaci. Uważam, że ta gra jest zbalansowana jeżeli popatrzymy na to z perspektywy całościowej, a nie jednego aspektu. Nic mnie osobiście nie razi. Może jedynie mogliby zrobić coś, żeby gra łucznikami była ciut ciekawsza, bo na dobrą sprawę, tą klasą można grać, używając jednego przycisku w klawiaturze, choć z drugiej strony, ma to swój urok no, ale kazałeś mi trochę ponarzekać. <śmiech>

Misio: Czy jest coś, o czym marzysz bardzo mocno i liczysz, że niedługo się spełni?

Marc1n: Nie mam zadanych ekskluzywnych marzeń. Moim celem jest żyć tak, żeby nie chodzić całe życie niewyspanym, zmęczonym i złym, oraz wypominać sobie, że zrobiłem coś nie tak i przynosi teraz to efekty takie, a nie inne. Dlatego nie bazuję na marzeniach zależnych od pieniędzy. Wołałbym się skupić na rzeczach takich, jak zdrowie, dziewczyna, a potem żona i cała rodzina, niż jakiś apartamentowiec. Dobrze by było, żebym mógł wrócić do pełni zdrowia po operacji i znowu jeździć na rowerze bez ograniczeń, oraz przez całe życie mieć jakąś pasję, niekoniecznie ta sama, która by mnie nakręcała pozytywnie co dzień.

Misio: I tego wszystkiego Ci życzę. Bardzo dziękuję, że poświęciłeś mi swój czas i wracaj szybko do zdrowia. Jeśli chcesz coś dodać, to teraz sobie poużywaj.

Marc1n: Zwracam się z petycją o wydłużenie doby do 30h z 24h, oraz pozdrawiam wszystkich moich znajomych z reala, z mojej rodzinnej Rudki, ale i z Białegostoku. Tych z mojej klasy 3D i tych z poza niej, oraz całe grono pedagogiczne, które mam nadzieję pozwoli mi w spokoju zakończyć ten rok (DiGi >_<). Życzę także wszystkiego najlepszego wszystkim, z którymi miałem okazję grać i rozmawiać, zaczynając od przygód z priva, poprzez offa i klany takie jak SemperFidelis i RussianMafia, a kończąc na obecnych z ReVenGe. W szczególności moje party oraz VeryZlaya's party. No i oczywiście wszystkich z forum lineage2.com.pl na czele z Frohike'iem, któremu po zakablowaniu na mnie u Ciebie już nic nie pomoże. Również dzięki za wywiad i pozdrawiam.