Alliance Wars    
  Numer 5 - kwiecień 2009
Portal | Strona Zinu | Forum | Rekrutacja | Ekipa    
In Nomine Credimus
autor: Achilles, kategoria: Recenzje
Minęła właśnie druga rocznica premiery gry przeglądarkowej In Nomine Credimus wyprodukowanej przez niezależnego polskiego producenta. Gra ta na początku wykazała pewien potencjał i była mila odmiana po kolejnych identycznych klonach BiteFight, a twórcy obiecywali szybki rozwój i budowę ogromnego świata. Ale gdy pierwszy entuzjazm opadł okazało sie, ze gra sprawiała wiele problemów a zmiany i poprawki nie pojawiały sie tak szybko jak obiecywano. Minęło trochę czasu i okazało sie, ze nawet najlepszy pomysł nie wystarczy, jeśli wykonanie nie trzyma przyzwoitego poziomu. Nawet zatwardziali fani pogodzili sie z powolna śmiercią tytułu. Sytuacji nie poprawiał fakt, ze serwer gry okazjonalnie przestawał funkcjonować na kilka godzin. Rynek polskich gier przeglądarkowych niemal niepodzielnie opanowały sztampowe produkcje niemieckie.

I nagle niespodzianka. Niemal dokładnie w druga rocznice premiery INC pojawił sie nowy świat gry opisany jako INC 2.0 Gamma. Juz przy pierwszym kontakcie, poprzez ogromna różnice w look-and-feel, widzimy ze podniesienie numeru wersji nie jest tylko chińskim chwytem marketingowym a zmiany idą daleko poza grafikę strony i kilka nowych ilustracji. Gra stała sie stabilna i znacznie szybsza, interfejs użytkownika znacznie uproszczony i lepiej opisany. Jak twierdza twórcy przepisanie dużej części kodu gry od nowa pozwoliło usunąć wiele głęboko zagnieżdżonych błędów przyprawiających poprzednio graczy o ból głowy. Znacznie uproszczono również rejestracje, która podobno powstrzymywała wcześniej 80% chętnych przed dostaniem sie do świata gry.

Obrazek
In Nomine Credimus | Nagłówek
Górna część nagłówka postaci w skorce anielskiej. Po prawej widoczny panel Log, który zastąpił wcześniejsze skomplikowane i niejednolite komunikaty.
Dla tych, którzy nie mieli do czynienia z In Nomine Credimus kilka slow wyjaśnienia: gra nawiązuje do stereotypu walki miedzy dwoma stronami, znanego choćby z BiteFight, Knights. Wcielamy sie w niej w anioła lub demona. Możemy trenować, pracować, kupować ekwipunek I oczywiście walczyć z druga strona.

Tutaj podobieństwa sie kończą. Pierwsza różnicą, która rzuca sie w oczy po krótkim nawet pobycie w grze to jej ogrom. Jak informują twórcy w grze znajduje sie około 200 rożnych potworów, 250 miejsc pogrupowanych w 50 lokacji i ponad 6000 całkowicie unikalnych przedmiotów, z których praktycznie wszystkie można samemu wykonać w grze.

Obrazek
In Nomine Credimus | Ekwipunek
Lista ekwipunku otwarta na 6 stronie listy naszyjników. Wszystkie przedmioty w INC maja unikalne ilustracje pozwalające zidentyfikować je na pierwszy rzut oka.

Dodatkowa różnicą jest to, ze w grze nie ma korzyści z ciągłego siedzenia i klikania w stronę. Niweluje to przewagę graczy mających dużo wolnego czasu nad tymi, którzy uczą sie i pracują. Po kilku dniach od rozpoczęcia gry można uzyskać sytuacje, gdy wystarczy zalogować sie raz na dobę, zęby nie tracić nic w stosunku do no-lifersow.

Nacisk w grze położony jest na indywidualny rozwój postaci. Nie ma wprawdzie typowych dla gier RPG klas postaci wymuszających konkretny kierunek rozwoju, ale juz przy rejestracji wybieramy sobie patrona, który obdarowuje nas na starcie umiejętnością i zestawem narzędzi potrzebnych wykonania najprostszej czynności. Patronow jest 7 w tym 5 rzemieślników rożnej proweniencji oraz 1 wojownik i 1 myśliwy. Juz ta proporcja mówi, ze w grze walka nie musi być twoim głównym celem. Możesz poświęcić sie wyłącznie produkcji biżuterii, magicznych napojów, broni i pancerzy albo czemuś tak prozaicznemu jak gotowaniu czy stolarce (!). Początkujący gracz zaczyna zwykle od zbierania materiałów i skarbów w lokacjach ekplorerskich by, gdy tylko zgromadzi odpowiedni majątek pozwalający na wyposażenie sie w narzędzia wybranej profesji poświęcić sie ukierunkowanemu rozwojowi.

Obrazek
In Nomine Credimus | Bestiariusz
Podróżując po świecie INC możesz natknąć sie na jednego z około 200 potworów: od gigantycznych insektów przez historyczne I mityczne postaci i jednostki wojskowe aż po klasyczne RPGowe potwory jak zombie czy zupełnie oryginalne stwory jak widoczny na ilustracji Zródlak.

Zaczynając grę masz dostęp do kilku podstawowych lokacji, zależnie od strony, którą wybrałeś. Poza Pierwszym Niebem lub Pierwszym Kręgiem Piekła możesz sie udać do Lasu Faggorn lub Limbo, gdzie odbywa sie większość pokojowych kontaktów miedzy stronami. Znajduje sie tam Bazar, gdzie gracze handlują znalezionymi i wyprodukowanymi przedmiotami oraz Arena gdzie można w sposób w miarę bezpieczny (bez groźby rabunku) spróbować swoich sił w walce.
Obrazek
In Nomine Credimus | Mapa
Lista lokacji dostępnych wprost z Pierwszego Nieba. Lokacje, do których postać nie ma dostępu z powodu przynależności lub niskiego poziomu oznaczone są znakami zapytania.

W nowej wersji INC znacznie poprawiono sposób wizualizacji rozwoju postaci. Na znanej z poprzedniej wersji karcie postaci nawiązującej kształtem do kabalistycznej Kości Metatrona poza ikonami atrybutów mamy teraz wycinki okręgów pokazujące jasno I wyraźnie zarówno stopień rozwoju danego atrybutu jak i postęp do następnego jego poziomu (w INC doświadczenie zdobywa sie na każdym atrybucie osobno).
Obrazek
In Nomine Credimus | Cechy
Widoczne na ikonach cech wycinki okręgów oznaczają odpowiednio postęp do następnego poziomu oraz ogólny rozwój cechy w skali 1-100.

W INC 2.0 zmodyfikowano i zbalansowano szereg wzorów, np tych wyliczających maksymalne obciążenie postaci czy szybkość regeneracji punktów akcji. Wydaje sie, ze wyjdzie to grze na dobre; np nie ma juz konieczności rozwoju wytrzymałości w postaciach nastawionych na rzemiosło, ponieważ regeneracja I maksymalny pułap punktów akcji może być wyliczany teraz zarówno z cech fizycznych, jak z mentalnych czy duchowych, zależnie które są rozwinięte najbardziej.

Jedna z silniejszych stron INC jest mechanizm rzemiosła. Pozwala on na wyprodukowanie praktycznie każdego przedmiotu znajdującego sie w grze. Oczywiście rzemiosło opiera sie na materiałach zdobywanych w lokacjach eksplorerskich i z zabijanych potworów. Oprócz materiałów potrzebujemy tez narzędzi; podstawowe można kupić w sklepach, ale te bardziej złożone można dostać tylko na bazarze (od innych graczy-rzemieślników). Potem potrzebujemy juz tylko recepty I jesteśmy gotowi, by rozpocząć produkcje. W jej procesie istotne jest nie tylko powiadanie odpowiednich narzędzi i składników ale również ich jakość i oczywiście poziom odpowiednich umiejętności. Wszystkie te czynniki maja wpływ na jakość wyprodukowanego przedmiotu, a ta znowu na jego wydajność; lepsze narzędzia pozwalają wyprodukować leprze przedmioty, lepsza bron zadaje więcej obrażeń, lepszy pancerz lepiej chroni, a lepszy magiczny pierścień działa intensywniej. Do tego większość recept nie wymaga konkretnych przedmiotów jako materiałów i narzędzi, a raczej bazuje na typach I klasach przedmiotów; jest potrzebne są obcęgi, to możesz użyć każdych z 7 dostępnych w grze egzemplarzy, a czym wyższa jakość użytego narzędzia tym lepszy przedmiot wynikowy.

Sytuacji nie upraszcza fakt, ze przedmioty jak napoje magiczne czy biżuteria nie maja jednego określonego działania, a oddziaływuja na siebie nawzajem. Możliwe jest kombinowanie rożnych pierścieni i naszyjników w celu uzyskania rożnych efektów magicznych poprzez mechanizm zwany przez twórców rezonansem. Mechanizmy te zostały zakodowane jako zależności I nawet twórcy gry nie wiedza jak konkretne kombinacje przedmiotów będą sie zachowywać. Do graczy należy odkrycie efektywnych kombinacji, a wiedza mogą potem podzielić sie ze swoimi przyjaciółmi lub zachować ją dla siebie.
Obrazek
In Nomine Credimus
Widok na plecaki i ubiór postaci w skorce demona. Po prawej widoczny hint z danymi jednego z narzędzi w plecaku. Wyraźnie widoczne w jego dolnej środkowej części określenie jakości.

Twórcy obiecują również możliwość kupią runów na broni w celu zwiększenia ich charakterystyk oraz oznaczanie przedmiotów symbolem rzemieślnika.

System ten, choć skomplikowany, na pewno dodaje nowy wymiar grze i pozwoli wyżyć sie zarówno miłośnikom tajemnych sztuk alchemicznych jak i tym, którzy w klasycznych RPGach grają krasnoludami i marzą o kuciu potężnych magicznych artefaktów. A tym, których nie interesuje wnikanie w takie detale mogą zawsze kupić bron na targu i iść rozbić głowę niewinnego smoka leśnego czy minetaura.

Jak we wszystkich tego typu grach możliwe jest łączenie sie graczy w grupy, zwane tu Rodzinami. Rodziny mogą współdzielić lokal zwany clanhallem, w którym można umieszczać różnorodne instalacje: warsztaty rzemieślnicze, szafy do składowania łupów czy mechanizmy regeneracyjne i leczące.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na stronę tekstowa gry. Chociaż nie każdy lubi wgłębiać sie w strony tekstu opisujące historie i geografie świata gry, a są tacy, którzy nie czytają nawet opisów funkcji w menu, jest tez grupa graczy, którzy oczekują od RPGa czegoś więcej niż hord przeciwników i stosów skarbów. Tych INC na pewno nie zawiedzie. Same opisy przedmiotów zapewniają kilka godzin zabawnej lektury. Do tego dochodzą potwory, lokacje i zdarzenia w lokacjach eksplorerskich. Styl opisów jest oryginalny, czerpiący z rożnych źródeł od polskiego fantasy przez mitologie po klasykę filmowa.

Podsumowując: In Nomine Credimus ma wszystkie elementy potrzebne do odniesienia sukcesu na rynku gier przeglądarkowych, który jakby wytrącił ostatnio trochę pędu: gra jest rozbudowana, różnorodna, ciekawa, i odstaje na tle konkurencji. Pozostaje kwestia czy uda sie jej odzyskać graczy zniechęconych problemami z poprzednia wersja oraz czy polscy gracze są jeszcze wogóle zainteresowani grami przeglądarkowymi?

Czas pokaże.