![]() | Quake Live | |
| Gatunek: MMOFPS Producent: id Software Wydawca: id Software Data premiery: sierpień 2009 | Platforma: przeglądarka www WWW: www.quakelive.com Polecamy: www.qlive.pl Cena: gra bezpłatna | |
W dawnych czasach w poszukiwaniu legend (smoków, jednorożców, feniksów, czy dziewic) ludzie siadali na koń, w lśniących zbrojach, z mieczem przy siodle i wyruszali na wiele miesięcy, goniąc marzenia, wracając najczęściej z obitym tyłkiem, pustą sakiewką i poczuciem całkowitego braku sensu.
Te czasy na szczęście zostały dawno za nami. Teraz, by ujrzeć legendy namęczyć się tak nie musimy, bo nie dość, że powracają do nas same, to jeszcze niosą więcej niespodzianek, niż worek świętego Mikołaja. Ostatnio powracająca legenda, niczym feniks z popiołów naszych wspomnień, niesie ze sobą powiew świeżości, dobrą zabawę i to, co lubiliśmy parę lat temu. Nowa odsłona Quake, ze znaczkiem Live, to właśnie ten feniks, z piękniejszymi piórkami, dostępny jeszcze łatwiej, niż kiedyś, co tylko pozwala większej rzeszy fanów cieszyć się powrotem. Ale czy po takim zachwaleniu na początku, Quake Live posiada jakieś wady? Cóż… nawet smoki miały swoje słabości.

Jeśli jeszcze istnieją osoby, które Quake III Arena nie znają, to powiem, że jest to stary dobry FPS, dający nam wiele aren, na których prowadzimy zmagania z graczami z całego świata, lub komputerowymi przeciwnikami. A zmagania te nie są bynajmniej zmaganiami intelektualnymi.
Quake pojawił się teraz, jako jedna z najbardziej zaawansowanych gier przeglądarkowych.
Kiedyś musieliśmy kupić płytkę z grą, zainstalować ją, szukać serwera i grać. Teraz wystarczy, że zainstalujemy w naszej przeglądarce kilkumegowy programik, logujemy się na stronie i możemy grać w znane i lubiane przez nas plansze, postaciami, które znamy sprzed lat. Co więcej, posiadanie własnego profilu pozwala nam na pochwalenie się znajomym wynikami, nagrodami, czy celnością. Po zalogowaniu się mamy pod ręką listę znajomych, która z gry na grę rozrasta się, zakładkę z newsami, własne osiągnięcia, jak i forum, dla wszystkich graczy.
Pisząc ten artykuł przywitał mnie kilka razy banner z informacją: sześć nowych aren w sześć tygodni”, co pokazuje, że autorzy nie usiedli bynajmniej na laurach, a działają cały czas.

Aren w grze jest mnogość, wiele z nich od razu poznamy, już przy pierwszej grze, jak starych przyjaciół w kronice szkolnej. Do tego, od razu poczułem się jak w domu, słysząc stary, dobry głos komentatora, który dawno temu został uznany najlepszym głosem w grach komputerowych w historii, prześcigając angielskiego Maxa Payne`a i narratora z Neverhood.
Sama rozgrywka nie zmieniła się zbytnio. Wybieramy postać, jaką chcemy się potykać na arenie, wybieramy jeden z trybów gry (m.in. zdobywanie flagi, walki drużynowe, czy wszyscy na wszystkich), a następnie już biegamy, skaczemy i strzelamy taką ilością amunicji, jakiej nie zużywa w wojnie kilka małych państw razem wziętych.
Te czasy na szczęście zostały dawno za nami. Teraz, by ujrzeć legendy namęczyć się tak nie musimy, bo nie dość, że powracają do nas same, to jeszcze niosą więcej niespodzianek, niż worek świętego Mikołaja. Ostatnio powracająca legenda, niczym feniks z popiołów naszych wspomnień, niesie ze sobą powiew świeżości, dobrą zabawę i to, co lubiliśmy parę lat temu. Nowa odsłona Quake, ze znaczkiem Live, to właśnie ten feniks, z piękniejszymi piórkami, dostępny jeszcze łatwiej, niż kiedyś, co tylko pozwala większej rzeszy fanów cieszyć się powrotem. Ale czy po takim zachwaleniu na początku, Quake Live posiada jakieś wady? Cóż… nawet smoki miały swoje słabości.

Quake Live
Jeśli jeszcze istnieją osoby, które Quake III Arena nie znają, to powiem, że jest to stary dobry FPS, dający nam wiele aren, na których prowadzimy zmagania z graczami z całego świata, lub komputerowymi przeciwnikami. A zmagania te nie są bynajmniej zmaganiami intelektualnymi.
Quake pojawił się teraz, jako jedna z najbardziej zaawansowanych gier przeglądarkowych.
Kiedyś musieliśmy kupić płytkę z grą, zainstalować ją, szukać serwera i grać. Teraz wystarczy, że zainstalujemy w naszej przeglądarce kilkumegowy programik, logujemy się na stronie i możemy grać w znane i lubiane przez nas plansze, postaciami, które znamy sprzed lat. Co więcej, posiadanie własnego profilu pozwala nam na pochwalenie się znajomym wynikami, nagrodami, czy celnością. Po zalogowaniu się mamy pod ręką listę znajomych, która z gry na grę rozrasta się, zakładkę z newsami, własne osiągnięcia, jak i forum, dla wszystkich graczy.
Pisząc ten artykuł przywitał mnie kilka razy banner z informacją: sześć nowych aren w sześć tygodni”, co pokazuje, że autorzy nie usiedli bynajmniej na laurach, a działają cały czas.

Quake Live
Aren w grze jest mnogość, wiele z nich od razu poznamy, już przy pierwszej grze, jak starych przyjaciół w kronice szkolnej. Do tego, od razu poczułem się jak w domu, słysząc stary, dobry głos komentatora, który dawno temu został uznany najlepszym głosem w grach komputerowych w historii, prześcigając angielskiego Maxa Payne`a i narratora z Neverhood.
Sama rozgrywka nie zmieniła się zbytnio. Wybieramy postać, jaką chcemy się potykać na arenie, wybieramy jeden z trybów gry (m.in. zdobywanie flagi, walki drużynowe, czy wszyscy na wszystkich), a następnie już biegamy, skaczemy i strzelamy taką ilością amunicji, jakiej nie zużywa w wojnie kilka małych państw razem wziętych.
A mamy tu wszystko, od piły mechanicznej, przez karabin, granatnik, broń plazmową, aż na wyrzutni rakiet kończąc. Do tego na planszach znajdujemy rozmaite bonusy (jak pancerz, zwiększenie mocy broni, zdrowie) które nieraz przechylają szalę zwycięstwa na naszą korzyść.
Co do grafiki, to prezentuje się trochę lepiej, niż te parę lat temu. A biorąc pod uwagę to, co do tej pory oferowały nam gry przeglądarkowe, można tu mówić wręcz o rewolucji. I to nie tylko pod tym względem. Zaskoczyły mnie też wymagania gry. Praktycznie potrzebny jest tylko dość szybki Internet (na jednomegowym grałem nawet całkiem przyjemnie) oraz komputer najwyżej sprzed 10 lat, co nie jest tak do końca żartem.

Teraz o tym, co nie jest samą grą, czyli o przeglądarkowym menu. Trochę już powiedziałem, ale to było zdecydowanie za mało. Świetnie działa tu moduł, oceniający nasze umiejętności. Pomaga on nam w wyborze najlepszej dla nas partii, nie za łatwej, nie za trudnej, akurat na nasze możliwości. Nie oznacza to jednak, że nie możemy grać na prostszych, czy trudniejszych turniejach. Do tego nasze osiągnięcia mogą obejrzeć klanowi kumple, możemy napawać się ilością wygranych meczy za pomocą samej piły (co jak zawsze jest dodatkowo oceniane, jako największe upokorzenie wroga). Możemy też obejrzeć z kim i w jakich meczach braliśmy udział w ostatnich dniach. Za to wszystko duży plus.

Ale gra ma też swoje minusy. Jeśli jesteśmy użytkownikiem m.in. Safari, Google Chrome, czy Opery, możemy od razu zapomnieć o Quake Live. Niestety. Gra działa jedynie z najnowszym Firefoxem i najnowszym IE. To moim zdaniem, duży minus. Kolejnym są reklamy. Lecz, od razu mówię, jest to naprawdę niedostrzegalny mankament, w zestawieniu z tym, co dostajemy za darmo w zamian.
Co sam mogę powiedzieć o tej grze? Że jest to kawał dobrze wykonanej roboty, na której inne studia wzorować się będą pewnie już niedługo. Takiego komfortu grania w przeglądarce nie dawała nam jeszcze żadna gra, szczególnie patrząc na tony produkcji, których nawet za pieniądze byśmy nie włączyli. I choć Quake Live nie wygonił mnie jeszcze całkowicie od niedawno recenzowanego przeze mnie Left 4 Dead, to już niewiele brakuje. Szczególnie, jak przed zajęciami na uczelni, zamiast zakuwać demografię, słyszę znane mi odgłosy z aren.
Jednym zdaniem: Quake Live polecam wszystkim którzy grali w Arenę, tym, który chcą świetnego i prostego, bo w przeglądarce FPS-a całkiem za darmo, a dzięki któremu zapomną o rachunkach za prąd, jedynce z historii, czy nawet urodzinach rodziców.
Co do grafiki, to prezentuje się trochę lepiej, niż te parę lat temu. A biorąc pod uwagę to, co do tej pory oferowały nam gry przeglądarkowe, można tu mówić wręcz o rewolucji. I to nie tylko pod tym względem. Zaskoczyły mnie też wymagania gry. Praktycznie potrzebny jest tylko dość szybki Internet (na jednomegowym grałem nawet całkiem przyjemnie) oraz komputer najwyżej sprzed 10 lat, co nie jest tak do końca żartem.

Quake Live
Teraz o tym, co nie jest samą grą, czyli o przeglądarkowym menu. Trochę już powiedziałem, ale to było zdecydowanie za mało. Świetnie działa tu moduł, oceniający nasze umiejętności. Pomaga on nam w wyborze najlepszej dla nas partii, nie za łatwej, nie za trudnej, akurat na nasze możliwości. Nie oznacza to jednak, że nie możemy grać na prostszych, czy trudniejszych turniejach. Do tego nasze osiągnięcia mogą obejrzeć klanowi kumple, możemy napawać się ilością wygranych meczy za pomocą samej piły (co jak zawsze jest dodatkowo oceniane, jako największe upokorzenie wroga). Możemy też obejrzeć z kim i w jakich meczach braliśmy udział w ostatnich dniach. Za to wszystko duży plus.

Quake Live
Ale gra ma też swoje minusy. Jeśli jesteśmy użytkownikiem m.in. Safari, Google Chrome, czy Opery, możemy od razu zapomnieć o Quake Live. Niestety. Gra działa jedynie z najnowszym Firefoxem i najnowszym IE. To moim zdaniem, duży minus. Kolejnym są reklamy. Lecz, od razu mówię, jest to naprawdę niedostrzegalny mankament, w zestawieniu z tym, co dostajemy za darmo w zamian.
Co sam mogę powiedzieć o tej grze? Że jest to kawał dobrze wykonanej roboty, na której inne studia wzorować się będą pewnie już niedługo. Takiego komfortu grania w przeglądarce nie dawała nam jeszcze żadna gra, szczególnie patrząc na tony produkcji, których nawet za pieniądze byśmy nie włączyli. I choć Quake Live nie wygonił mnie jeszcze całkowicie od niedawno recenzowanego przeze mnie Left 4 Dead, to już niewiele brakuje. Szczególnie, jak przed zajęciami na uczelni, zamiast zakuwać demografię, słyszę znane mi odgłosy z aren.
Jednym zdaniem: Quake Live polecam wszystkim którzy grali w Arenę, tym, który chcą świetnego i prostego, bo w przeglądarce FPS-a całkiem za darmo, a dzięki któremu zapomną o rachunkach za prąd, jedynce z historii, czy nawet urodzinach rodziców.

