Alliance Wars    
  Numer 8 - październik 2009
Portal | Strona Zinu | Forum | Rekrutacja | Ekipa    
eRepublik
autor: halifax18, kategoria: Recenzje
6:20 rano. Dzwoni budzik. Zwlokłem się z łóżka. Łazienka, komoda, kuchnia. Za 7 minut autobus do pracy. Następny za 40. Trzeba jeszcze włączyć komputer. Cenne sekundy umykają, a pasek ładowania Windows przesuwa nie niemrawo jak flisacy po Wiśle. Jeszcze tylko włączyć Operę, uruchomić grę przeglądarkową, kliknąć rozbudowę ratusza na kolejny poziom. Teraz? Tak, inaczej spadnę z top100. Inni gracze nie śpią, prześcigną mnie populacją. Cholera, zapomniałem wczoraj wieczorem przesłać drewno, z upgrade’u nici. A specjalnie siedziałem do drugiej, żeby uzbierać stosowną ilość. Do tego ktoś wysłał wojska w moim kierunku. Znowu będę musiał po kryjomu logować się z pracy i transportować armię. Ostatnio przyuważyli mnie, skończyło się na uśmiechu politowania…

6:20 rano. Dzwoni budzik. Na szczęście to tylko zły sen, blada retrospekcja minionych czasów. Zjadam w spokoju śniadanie, spacerkiem kieruje się na przystanek. Życie może być beztroskie. Gra o której chce opowiedzieć, pozwala graczowi spędzać przy niej tyle czasu ile chce, kiedy chce. Gdyby organizowano mistrzostwa Polski w wykonywaniu niezbędnych czynności, średnie czasy uczestników oscylowały by z pewnością w okolicach 15 sekund. Gra otwiera przed graczem zupełnie nowy świat, w którym może wybrać, to co go interesuje, niczym z menu w dobrej restauracji. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by skosztować kilku dań.

Welcome to the real world
eRepublik, bo o tym elektronicznym tworze mowa, przenosi gracza w całkiem inny świat, będący odwzorowaniem rzeczywistych stosunków panujących na naszym globie. Mamy tu więc kilkadziesiąt państw istniejących na mapach w prawdziwym świecie, ich gospodarki narodowe, waluty, rządy, handel międzynarodowy. Mamy prasę i przedsiębiorstwa, żołnierzy i wojny, za którymi stoją potężne sojusze, a i pewnie jeszcze potężniejsze lobby gospodarcze. Zaraz, zaraz, a gdzie jest miejsce dla gracza? Wszędzie, gdzie tylko zapragnie. Od własnej inwencji, woli, czy chęci zależy, która ze ścieżek okaże się najbardziej pociągająca.
Obrazek
Poranna prasa. Co by tu poczytać przy kawie…

We the People
Co stanowi o wyjątkowości tej gry? W czym przoduje nad kolejnymi wyrastającymi jak grzyby po deszczu klonami ogame, czy travian? Czy oryginalne pomysły oraz przemyślana i wciągająca kreacja świata? Wszakże w morzu jednakowych tytułów wyłowić można i takie, których twórcy prezentują całkiem nowe pomysły. Czy to stopień skomplikowania i rozbudowany system gry? Na pewno nie. I takich tytułów znaleźlibyśmy kilka, a samo eRebublik jest jedynie szkieletem, wokół którego powstają, co raz to nowe inicjatywy graczy. Tak, bo to właśnie społeczność jest podstawowym atutem gry. Ponad 222 tys. graczy na świecie i prawie 8 tys. zarejestrowanych użytkowników w Polsce. Społeczność gry jest zżyta, bo komunikacja stanowi spiritus movens tej rozrywki. Tu wszystko robi się razem z innymi graczami. Gra stanowi bazę, która staje się idealną wymówką do kontaktu między graczami. Nie oznacza to, że „samotni jeźdźcy” z góry stoją na straconej pozycji, ale prawdziwą przyjemność daje kooperacja z innymi. Bo i wiele celów można osiągnąć jedynie wspólnym wysiłkiem. Chociażby obrona przed agresją, w której podstawowe znaczenia ma współpraca oraz koordynacja działań. Bez tego każde państwo rychło upadnie.

Ja znam ładne szlagiery, pójdę drogą kariery…
Gra stawia gracza przed możliwością rozwoju w bardzo różnorodnych kierunkach. Wybór zależy jedynie od jego woli. Nie każdy czuje się dobrze jako redaktor dziennika, czy przedsiębiorca. Niektórzy wolą szkolić się w umiejętnościach militarnych. Mocną stroną produkcji jest ciekawie odwzorowany system gospodarki światowej i międzynarodowego handlu. Gracz może pracować w jednej z trzech gałęzi gospodarki, a zarobione fundusze przeznaczyć na zakup potrzebnych mu dóbr codziennego użytku. Oczywiście firmy też nie powstają samorzutnie, tworzą je gracze, którzy wystawiają oferty pracy w swoich przedsiębiorstwach. Co więcej, samo założenie fabryki czy kopalni nie da gwarancji zysku, potrzebny jest jeszcze kupiec na produkty. I tak koło się zamyka. Tak jak w realnym świecie. Jeśli dodać do tego jeszcze rynek walutowy i możliwość eksportu, to otrzymamy porządnie odwzorowane zależności gospodarcze.
Nie każdy widzi siebie jako brzuchatego kapitalistę, tak więc gra otwiera przed nim i inne możliwości rozwoju. Chociażby, o czym już wspomniałem, pracę jako redaktor poczytnego dziennika komentującego bieżące wydarzenia czy to z dziedziny gospodarki, polityki, czy po prostu dostarczając społeczeństwu rozrywki.

Polityka, polityka, tu wojenna gra muzyka
Wspomniałem o polityce nie przypadkiem, bowiem gra oferuje rozbudowany moduł polityczny. Każde państwo ma swojego prezydenta, wybieranego raz w miesiącu, w powszechnym głosowaniu. A także parlament, w skład którego wchodzą przedstawiciele poszczególnych regionów państwa. Oczywiście sprawa na tym się nie kończy, bo zostając parlamentarzystą, gracz uzyskuje dodatkowe możliwość działania, w tym proponowania ustaw i głosowania za ich przyjęciem. Nie było by prawdziwej polityki bez partii politycznych, które odzwierciedlają przekonania swoich wyborców i lobują na rzecz konkretnych kierunków, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. Zwykle członkostwo w jednym z istniejących stronnictw bywa trampoliną na polityczne salony. Jednak nie jest łatwo. Nikt nowicjusza nie obierze od razu prezydentem, najpierw musi się sprowadzić jako działacz partyjny, parlamentarzysta, czy minister. Konkurencja jest duża, a walka wyborcza miejscami przypomina tą znaną nam z plakatów, gazet czy ekranu telewizora. Komitety wyborcze przeznaczają swoje środki na reklamę, która dwa razy w miesiącu, z regularnością szwajcarskiego zegarka, towarzyszy graczowi przy każdym logowaniu. Trzeba przyznać, że i środki stosowane są podobne, opozycja bezlitośnie punktuje potknięcia rządu, a partia zwycięska zarzuca przegranej brak konstruktywnej krytyki. Słowem, można się „wczuć”. Aby obraz sceny politycznej nie rysował się w zbyt ciemnych barwach dodać należy, że nic tak nie jednoczy jak wspólne niebezpieczeństwo. W obliczu zagrożenia podzielone dotąd obozy współpracują dla dobra kraju.

Ambasada, ambasada, tutaj bombę się podkłada
Trzeba powiedzieć, że niebezpieczeństwo może przyjść w każdym momencie z dowolnej strony. W swojej historii, ePolska mała już epizod niemieckiej agresji i okupacji całego terytorium. Teraz, równie groźne co kiedyś Niemcy, są mocarstwowe zapędy Moskwy (skąd my to znamy). Ale o ile w rzeczywistości, może to skończyć się co najwyżej zakręceniem kurka z gazem, to w eŚwiecie należy się liczyć z ponownym spotkaniem wrogich dywizji pod Wyszkowem. Oczywiście zawsze możemy liczyć na naszych wypróbowanych sojuszników, którzy nie będą bezczynnie stali z bronią u nogi, patrząc jak nieprzyjaciel dokonuje inwazji.
Relacjami z naszymi przyjaciółmi za granicą zajmuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, tam mają szanse pracować osoby lubiące dyplomacje i kontakty z graczami z zagranicy. „Urodzeni stratedzy” chętniej zapewnie widzieliby siebie jaki koordynujących wszelkie akcje militarne czy to prowadzone samodzielnie, czy w ramach sojuszu. Osoby doświadczone w tej sferze, mogą starać się o angaż w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Teatr mój widzę ogromny
Określiłem grę, jako szkielet, na którym opiera się wirtualna rozrywka. I rzeczywiście tak jest. Gra jest niezwykle otwarta i zostawia ogromne pole graczowi i dla jego własnej inwencji. Dość powiedzieć, że cały rząd, a więc podstawa funkcjonowania państwa nie ma zasadniczego oparcia w mechanizmach gry. Jest inwencją graczy, a właściwie kolejnych prezydentów, którzy powołują jego członków do wykonywania szeregu państwowych obowiązków. Dlatego nasze ministerstwa mogą mieć zwyczajowe polskie nazwy. Nowy gracz poczuje się „jak w domu”, widząc działania MSZ, MEN, MON, czy MGiF (Ministerstwa Gospodarki i Finansów). Oczywiście, inne państwa moją swoje narodowe nazwy, a nawet inne ministerstwa odpowiadające ich krajowej specyfice. Także urząd Marszałka, który reprezentuje parlament powstał by realizować funkcje, których nie przewidzieli twórcy gry. Nie oznacza to jednak, że swoboda i otwartość gry ogranicza się do urzędów państwowych czy „wyższych sfer”. Najlepszym przykładem są spontanicznie powstające grupy militarne. Zrzeszają one graczy, często grupy przyjaciół, które wspólnie uczestniczą w operacjach wojskowych, posiadają jednakowe mundury (avatary), tworzą własne fora, niezależne od gry, pracują w własnych firmach. To świetna okazja do integracji i poznania wielu ciekawych ludzi. Takich różnego rodzaju inicjatyw są dziesiątki, a każdy zainteresowany z pewnością znajdzie coś dla siebie. Istnieje też polskie forum gry, gdzie gracze wymieniają poglądy i opinie na wszelkie możliwe tematy (także te związane z grą, a jak). Żywe dyskusje toczą się także na wielu kanałach IRC. Ostatnio gracze założyli też własne radio, w którym prowadzącymi są popularni obywatele.
Obrazek
Myślałeś, że najbardziej rozpoznawalnym symbolem Polski w świecie jest orzeł biały? Myliłeś się, jest nim… królik – logo Polish Operation Group

Żeby życie miało smaczek, raz wisienka raz robaczek
Oczywiście eRepublik nie jest produktem pozbawionym wad. Przysłowie mówi, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Co dopiero gdy jest ich prawie 8 tysięcy. Każdy znajdzie coś, co chciałby poprawić, zmienić, albo co, według niego, nie jest dostatecznie wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Odkładając jednak na bok indywidualne preferencje, trzeba wspomnieć o elementach, które od czasu do czasu psują krew niektórym użytkownikom. Naturalnie zdarzają się pojedyncze błędy, te jednak zazwyczaj są naprawiane i nie stanowią głównej bolączki graczy. Podstawowym zmartwieniem są pojawiające się od czasu do czasu pogłoski, nie raz poparte dowodami, o odkryciu w grze nowych bugów, które ułatwiają (oczywiście przeciwnikom) rozgrywkę. A gdy stawką jest panowanie nad światem, takie rzeczy są dla graczy nie do wybaczenia. Niemniej jednak, ostatnimi czasy wydaje się, że twórcy gry w końcu stanieli na wysokości zadania i zminimalizowali wpływ tego niechlubnego mankamentu rozgrywki.
Wadą dla niektórych może być dość skąpa oprawa graficzna. Szata graficzna jest raczej symboliczna, ale przez to czytelna, z intuicyjnym dostępem do większości opcji. Jednakże zwolennicy cieszących oko wodotrysków i wszelkich multimedialnych dodatków wykorzystujących do końca potencjał drzemiący we współczesnych przeglądarkach, mogą poczuć się zawiedzeni. Ci jednak, który uważają że magia gier przeglądarkowych nie tkwi w grafice, która przecież nie może się równać tradycyjnym produkcjom, z pewnością znajdą swoje miejsce w społeczeństwie jednej z wirtualnych republik. Walory wizualna na pewno nie będą dla nich przeszkodą.

Guilty, not guilty…
eRepublik stanowi ciekawą alternatywę wśród wielu bliźniaczo podobnych do siebie produkcji. Przypadnie do gustu szczególnie osobom, które traktują swoją wirtualną aktywność jedynie jako rozrywkę, a nie surogat rzeczywistego życia. Wszystko dzięki temu, że mechanizm gry pozwala spędzać przy niej tyle czasu, na ile mamy ochotę i wtedy, kiedy mamy wolną chwilę. O wyjątkowości tej produkcji świadczy zgrana społeczność, która za swoimi pomysłami i inicjatywami wychodzi daleko poza ramy przewidziane przez jej twórców. Nie każda gra może pochwalić się tyloma tętniącymi życiem kanałami, podcastem, czy stacją radiową.
Wady dla przeciętnego gracza są raczej niezauważalne. Zasady gry nie się są zbyt skomplikowane, a ponadto zawsze można skorzystać z wielu poradników czy spytać osobiście bardziej doświadczonych użytkowników. Oprawa graficzna, aczkolwiek poprawna, może u niektórych wywoływać uczucie niedosytu. Większości jednak z pewnością szybko przypadnie do gustu.
Wszystkie te elementy sprawiają, że eRepublik jest grą godną polecenia. Warto choć na chwilę zajrzeć do wirtualnego świata, poznać jego mieszkańców i samemu zdecydować, czy rola przedsiębiorcy, redaktora, czy polityka nie jest czasem naszym powołaniem. Obrazek
Parlament przegłosował podwyżkę podatków. Podobieństwa do prawdziwego świata spotykamy na każdym kroku, ale czemu także tu?


Zalety:
- społeczność, społeczność i jeszcze raz społeczność
- nie wymaga poświęcania dużej ilości czasu
- wreszcie symulator prawdziwych państw

Wady:
- oprawa graficzna
- sporadyczne błędy
- nie można grać używając gitary od Guitar Hero