Alliance Wars    
  Numer 8 - październik 2009
Portal | Strona Zinu | Forum | Rekrutacja | Ekipa    
Street Crime
autor: Adam \"Qcharq\" Kucharuk, kategoria: Recenzje
STREETCRIME – Bezpłatna Gra Gangsterska

Przyznam szczerze, że miałem mieszane uczucia podchodząc do tego tematu. Gdyby nie to, że po prostu, z braku czasu, nie wziąłem się do pracy od razu, po obcowaniu z tytułem, prawdopodobnie byłby on zmieszany z błotem. Miałem tu wiele argumentów natury zarówno moralnej jak i czysto praktycznej. Jednak, gdy po kilku dniach do niej wróciłem, ogień agresji jaki we mnie zapłoną, przygasł na tyle, abym mógł nad nim upiec kiełbaskę. Może będzie trochę nadpalona, może pęknie i wpadnie w żar. Może wreszcie, po prostu lekko poskwierczy, a ja z pomocą dwóch kawałków chleba i z dużą dozą keczupu zjem ją i odpocznę. Bo nigdy nie odmówiłem kiełbaski z ogniska, choćby nie wiem jak przypieczona była.

Do rzeczy. StreetCrime z dopiskiem „Bezpłatna gra gangsterska” jest grą pnącą się po szczeblach rankingu Top 50 od 7 września. W ciągu czterech dni znalazła się na 19 miejscu i na pewno wskoczy wyżej. W pierwszym dniu, gdy udało mi się zalogować online było ok. 70 osób. Po paru dniach widziałem ich już 400 i przybywa więcej. Zarejestrowanych osób jest ponad 30 tysięcy.
Obrazek
GTA: San Andreas

Gra jest w bardzo luźnym porównaniu - GTA w wersji przeglądarkowej. To skojarzenie towarzyszyło mi od momentu, gdy wszedłem na stronę i rozpocząłem rejestrację. Wita nas ślicznie wytatuowany, łysy meksykaniec, z piękną psinką u boku, shotgunem na ramieniu i kajdanem na szyi. Za nim leży inny podobny typ. Jedyna różnica to to, że tamten jest nieprzytomny i broczy krwią. Brzmi zachęcająco? Dla mnie strasznie razi kiczem.
Obrazek
Street Crime

Na pierwszej stronie widzimy oczywiście, że gra jest przeznaczona dla graczy powyżej 18 roku życia. Super. Jakoś nie widzę 10-cio latka, który rejestrując się mówi: „oj nie mam 18 lat, to chyba jednak nie będę grał”. Raczej wyobrażam sobie napaleńców, którym kreskówki już nie wystarczają, a że w sklepie na nich patrzą z pod oka, gdy sięgają po brutalniejsze tytuły, to siadają do kompa i ślinią się na myśl, co będą za chwile robić. To przecież jezzi i cool wywalić komuś z bańki albo ukraść autko. Następnego dnia w szkole, zamiast wymieniać się kartami czy pokemonami, czy co tam dzisiejsze dzieciaki robią, nastąpi porównanie kto ile osób sprzątnął, ile kasy zarobił, i czy już wystawił prostytutki na ulice czy dopiero kupuje lokal. Co innego walnąć headshota w CSie, co innego wybór między pobij czy okradnij dealera na ulicy.
Obrazek
Street Crime

Musiałem troszkę walnąć moralniaka, bo mimo, że sam siedziałem wieki temu przy GTA i innych fajnych tytułach, to jeśli zobaczę mojego syna siedzącego przy takiej grze, to skopie mu co trzeba. Obłuda? Pewnie tak, ale w końcu czyj jest komputer?

Wracając do tematu. Rejestracja przebiega bardzo szybko. Praktycznie wystarcza nazwa, hasło, email i już jesteśmy na swojej ulicy. Tu znów się uśmiałem, gdyż przywitał mnie komunikat:

„Teraz jesteś wolny z 1000 gotówki w kieszeni, które zarobiłeś podczas odsiadki w więzieniu. Znów sam na ulicy, bez starych przyjaciół i gangu. Nadszedł czas walki o swój dom, ulicę i o całe miasto. Pokaż innym, że muszą Cię szanować! Sam wybierz metodę i dąż do celów gry – siły oraz pieniędzy.”
Obrazek
Street Crime

No dokładnie tego pragnę. Skąd oni widzieli? Będę walczył o swoją ulicę. Każdy ma mnie szanować. Zdobędę kasę i będę silny jak Pudzian. No… marzenie każdego nastolatka.

Nie jestem wielkim fanem gier w przeglądarkach, i gdy wszyscy u mnie w pracy siedzą i w coś grają, ja oglądam chirurgów kolejny sezon. Do gier wracam w zaciszu domowego ogniska, gdzie czeka piwko, dziewczyna miziająca po główce i moje ulubione tytuły. Fakt, kilka gier przeglądarkowych podobało mi się, ale nigdzie nie spędziłem więcej niż kilka dni. Jeśli kogoś obrażam, to najserdeczniej jak mogę przepraszam, ale znam kogoś kto, żeby wysłać jakiś transport, nastawia budzik co kilka godzin i w nocy wstaje żeby działać.
Obrazek
Street Crime

Nie mój styl, więc chaotycznie rozglądałem się po menu gry. Na środku mam moją ulicę, gdzie brykają różne postacie. Po prawej stronie mogę wstawić swojego awatara. Obok są słupki:

zdrówka – który oznacza ile obrażeń mogę przyjąć.

wytrzymałości – który oznacza ile mogę poświecić energii na dany typ działania. Wartość energii jest przypisana do każdego uczynku. Gdy moja wytrzymałość ma się nieciekawie wystarczy że wypijam kawusię i znów mogę psocić – tu powstaje pewna teoria, ale o tym potem.

ryzyka – które oznacza, jak bardzo jestem zauważalny przez policję, i po jej znacznym przekroczeniu, często pojawia się detektyw, który chce zapomnieć o mnie jeśli go ładnie przekonam.

toksyczność – która zwiększa się w razie korzystania z używek.

zadania – wskazuje ile procent zostało wykonanych z zaakceptowanego zadania. Wskazuje też pozostałe wymogi do spełnienia.

Poniżej znajduje się pasek doświadczenia, które zdobywa się za każdy uczynek i za wykonywanie zadań. Nawet nie wiem kiedy miałem 10ty poziom. Poziom daje dodatkowe możliwości – jak wybudowanie kawiarni itd., wzrost statystyk, specjalizację – co wprowadza element rpg do gry. Za każdym razem jak awansujemy na następny poziom, mamy do wyboru kilka specjalizacji, jak np. zabójca, co powoduje, że np. mamy silniejsze ataki, możemy budować kluby, nasze fabryki mniej śmiecą itd. Jest to ciekawy element, choć tak jak większość działań w grze szybko się nudzi.

Każdego gracza określają statystyki tj:
szacunek – który wskazuje na naszą pozycję w hierarchii wszystkich bandziorów.
pozycja – jest to twoje miejsce w rankingu i hierarchii.
intelekt i siła – to statystki, które wpływają na nasze możliwości np. na siłę ataku. Dostajemy je przy każdym sukcesie, jak również można je trenować za odpowiednią opłatą, kilka razy dziennie.
seksapil – także rośnie w miarę różnych działań. Przyznam, że często jest to śmieszne, gdy za działania zupełnie nie związane ze znaczeniem tego określenia, dostajemy masę punktów.
Obrazek
Street Crime

Mamy też informację o aktualnie posiadanej gotówce, naszym ataku i obronie.
Te ostatnie są drzwiami w świat przestępczego procederu. Mianowicie widzę wskazówkę na ekranie, że powinienem złoić skejtera. Patrzę na moją ulice i widzę kolesia na desce. Klikam na niego i mam kilka opcji. Każda obwarowana jest ilością wytrzymałości, jaką musze poświecić i ryzyka jakie wpłynie na moje konto. Dodatkowo skejter ma określony atak. Jeśli mój jest większy niż jego, to wygrywam.
Napis „dokonałeś tego” mówi sam za siebie. Zwinąłem skejterowi 90 zielonych i podskoczył mi intelekt i siła. Adrenalina sika mi uszami, więc szukam następnych wyzwań.
Obrazek
Street Crime

Gra jest naprawdę łatwa w obsłudze. Szukam kolejnych zadań. Do wyboru mam kilka oznaczonych według stylu poszczególnych aktów, które muszę wypełnić, aby wykonać zadanie. Np. złodziej będzie koncentrować się wkoło zwinięcia portfela czy zabrania monet z budki telefonicznej, a zadanie obywatela dotyczy pomocy pielęgniarce, czy obdarowaniu obiboka papierosem. Za wypełnienie zlecenia dostaję z góry wyznaczoną ilość kasy, doświadczenia i statystyk. Początkowo zadania są proste. Potem dochodzi element np. odpowiedniej ilości walk, które muszę stoczyć z innymi panami gangsterami. Tych znajduję w rankingu. Po prostu szukam kogoś i go atakuję. Gdy mój atak jest większy od jego, wygrywam. Dostaję wzrost statystyk i jeśli pobiję wystarczającą ilość przeciwników, zadanie jest zaliczone. Następne mogę wykonać po jakimś określonym czasie. Prace stają się trudniejsze, choć dotyczą głównie ilości pobitych przeciwników.

Gracze mogą tworzyć gangi. Osoba która ma odpowiednio ułożone punkty w rozwoju postaci i jest liderem, tworzy gang i może zapraszać w swoje szeregi innych. Wykonując jakieś zadanie pobiłem gracza należącego do gangu (tu powinny być werble) „Yakuza”. Swoją drogą, bardzo oryginalna nazwa. Po chwili, jego koledzy przepuścili atak na mnie.
Obrazek
Street Crime

Po kilkunastu godzinach w świecie StreetCrime stwierdziłem, że życie tu jest naprawdę proste. Wszystko sprowadza się początkowo, czyli przez kilka dni gry, do następujących czynności:

1. Sprawdzasz kto na ulicy jest od ciebie słabszy, i klepiesz tego kto daje najwięcej kasy.

2. Gdy brak ci wytrzymałości pijesz kawusię. Aby mieć znów 100 wytrzymałości potrzeba 250 baksów tj. 5 filiżanek kawy. Czyli twoje działania mają przynieść więcej niż 250 zysku.

3. Wybierasz zadanie i wykonujesz je tak jak w pkt. 1 i 2. Gdy dochodzi do rankingu, szukasz słabszego gracza i go tłuczesz. Ponieważ nie możesz w ciągu jednego dnia dorwać jednego typa dwa razy, to albo czekasz, albo pniesz się wyżej po szczeblach rankingu. Aby to zrobić potrzebujesz więcej ataku, więc podnosisz statystki zadaniami i akcjami - pkt 1 i 2.

4. Gdy już możesz robić kolejne zadanie, to jesteś już pewnie wyżej i znów klepiesz wszystkich w koło. Plus wykonujesz warunki zadania.

Podsumowując, w ten sposób po 2 godzinach miałem 40tys na moją pierwszą broń. W grze można wybrać sobie ekwipunek, kupując go na aukcji lub czarnym rynku. Można go potem też sprzedać. Niektóre przedmioty podnoszą statystyki, inne są fajnymi bajerami, jeszcze inne pozwalają ci dalej rozwijać się w grze poprzez rozbudowę własnego imperium.

Gra posiada dwa rodzaje waluty. Zwykłe zielone baksy i złote monety , które można kupić za zielone lub za gotóweczkę z mamusinej torebki. Dają nam one różne bonusy. Gra jest bezpłatna, ale jeśli chcesz, aby na siłowni kierował twoimi poczynaniami osobisty trener, to płacisz złotymi monetami i nawet pod twoja nieobecność statystki ci podskakują jak szalone.
Obrazek
Street Crime

Co jeszcze, co jeszcze, co jeszcze? Ano np. to, że mamy do dyspozycji naszą ulicę jak i miasto. I tu i tu wykonywać można zadania. Im więcej mamy ataku, tym wyzwania są trudniejsze, co rozwiązane jest w sposób dość zabawny. Jeśli mamy 390 ataku, to łupiemy skejtera, który ma np. 300. Jednak gdy mamy już 414 to pojawia się ktoś inny z atakiem 400 i wtedy on jest naszym celem. Potem takich osób mamy dużo więcej, i od nas zależy jak wykorzystamy naszą wytrzymałość. Akcja zazwyczaj wymaga podobnych punktów, natomiast daje więcej zielonych. Czyli 250 na kawę już nie wydaje nam się taką dużą sumą gdy zarabiamy w zamian za to 4 tys.

Tutaj pojawia się sedno mojej spryciarskiej koncepcji. KAWA! To naprawdę narzędzie diabła. Gdyby nie kawa, nie można by było podnieść wytrzymałości, gdyby nie wytrzymałość nie było by przestępstw, a że na każdej ulicy jest automat z kawą, który aż się prosi, żeby z niego skorzystać, to sprawa jest prosta. Wcale nie trzeba nam tu zawziętości PiSu . Po prostu, zabierzcie ludziom KAWĘ lub przestawcie ich na Inkę. W smaku nie jest zła. W dzieciństwie tym nas poili i żyjemy.

Gra oferuje nam jeszcze kilka sposobów na przedłużenie zabawy. W pierwszej kolejności, możemy przy odpowiednim przeszkoleniu i środkach finansowych, wykupić teren na naszej ulicy i wybudować własną kawiarnie czy klub. Przynosi to określone dziennie dochody plus możemy wprowadzić tam nasz alkohol lub panienki. Możemy tez odwiedzać bary innych graczy.
Po drugie, mamy kasyno, gdzie czekają na nas sposoby na pozbycie się dolków. Kości, black jack, ruletka to tylko kilka z propozycji. Jest to fajna zabawa, choć też się szybko nudzi.
Obrazek
Street Crime

Czasem odwiedzimy szpital. Podnosimy tam, za drobną opłatą, zdrówko czy obniżamy pasek toksyczności. Możemy trafić do więzienia, jeśli detektyw nie zadowoli się drobną opłatą za nasze przewinienia. Tu możemy poczarować z innymi, czy więźniami czy z odwiedzającymi. Tu też, przyznam, zasięgałem rady od graczy, gdy czegoś nie rozumiałem.
Mamy też możliwość czytania ogłoszeń w gazecie, gdzie znajdziemy anonse różnych przeciwników dotyczące ich barów, czy rekrutacji gangów.
Z ciekawych smaczków, mamy jeszcze turnieje, które mają wymogi lvlowe, banki, a nawet możliwość wystawienia nagrody za głowę jakiegoś gracza.

Naprawdę zastanawiam się jak podsumować StreetCrime. Gra jest dobrze zrobiona. Grafika jest ładna i przejrzysta. Wszystko jest bardzo intuicyjne i znajdziemy tu dożo humoru. Gdy do niej usiadłem, nagle nie wiem kiedy minęło kilka godzin. Po tym czasie ostro mi się znudziło i nic nie ciągnie mnie dalej, poza chęcią pobicia gangstera, który mnie przed chwilą zaatakował, a ma wyższy atak niż ja, więc muszę koksić. Czy to wystarczy?
Dla mnie nie. Nie zmienia tu nic punkt 1 zasad gry:

„1. To jest tylko gra
Wszystko co wydarzy się w grze nie jest prawdziwe! Ta gra to tylko rozrywka i nie ma zachęcać do przemocy! Możesz popełniać wirtualne przestępstwa w grze, ale NIE PRÓBUJ tego samego w rzeczywistości! Twórcy gry nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za konsekwencje korzystania z gry.”


Możesz popełniać wirtualne przestępstwa w grze, ale poza nią już tego nie rób. Prawiłem morały już wcześniej więc nie będę się powtarzał. Sama w sobie gra jest fachowo zrobiona i poza moimi wymaganiami, co do grywalności, nic nie mogę jej zarzucić. Natomiast jeśli kiedyś mój syn pochwali się „Tato, tato mam już 15 prostytutek” to dostanie lanie i szlaban. Blokada powinna być silniejsza niż mały kwadracik z napisem 18+.