Ile razy zdarzyło się Wam usłyszeć, żebyście wreszcie odeszli od komputera, pouczyli się, posprzątali pokój albo poszli pograć w piłkę, bo od tych gier, to już uzależnieni jesteście? Jeśli przynajmniej raz, to jesteście coraz bliżej, by nazwać Was nałogowcami.
Dzięki naukowcom, którym nie wiadomo po co, dano tak jak nam po dwadzieścia cztery godziny na dobę, możemy sami przekonać się, czy jesteśmy uzależnieni od choćby Internetu. Poniżej zamieszczam listę pytań do testu: „Czy jesteś uzależniony od Internetu”.
1. Czy spędzasz więcej czasu żeglując po Internecie, niż myślisz, że powinieneś?
2. Czy zdarza Ci się traktować Internet jako ucieczkę przed kłopotami lub złym nastrojem?
3. Czy ktokolwiek z Twojej rodziny lub przyjaciół uważa, że zbyt dużo czasu spędzasz przy komputerze?
4. Czy sprawia Ci trudność nie korzystanie z Sieci przez kilka dni?
5. Czy żeglowanie w Sieci odbija się niekorzystnie na Twojej pracy lub nauce?
6. Czy są jakieś szczególne miejsca w Sieci lub strony, którym jest Ci wyjątkowo trudno się oprzeć?
7. Czy masz problem z kontrolowaniem swoich zakupów w Internecie?
8. Czy wolisz rozmawiać on-line niż twarzą w twarz?
9. Czy czerpiesz dużo przyjemności i satysfakcji z korzystania z Internetu?
Dzięki naukowcom, którym nie wiadomo po co, dano tak jak nam po dwadzieścia cztery godziny na dobę, możemy sami przekonać się, czy jesteśmy uzależnieni od choćby Internetu. Poniżej zamieszczam listę pytań do testu: „Czy jesteś uzależniony od Internetu”.
1. Czy spędzasz więcej czasu żeglując po Internecie, niż myślisz, że powinieneś?
2. Czy zdarza Ci się traktować Internet jako ucieczkę przed kłopotami lub złym nastrojem?
3. Czy ktokolwiek z Twojej rodziny lub przyjaciół uważa, że zbyt dużo czasu spędzasz przy komputerze?
4. Czy sprawia Ci trudność nie korzystanie z Sieci przez kilka dni?
5. Czy żeglowanie w Sieci odbija się niekorzystnie na Twojej pracy lub nauce?
6. Czy są jakieś szczególne miejsca w Sieci lub strony, którym jest Ci wyjątkowo trudno się oprzeć?
7. Czy masz problem z kontrolowaniem swoich zakupów w Internecie?
8. Czy wolisz rozmawiać on-line niż twarzą w twarz?
9. Czy czerpiesz dużo przyjemności i satysfakcji z korzystania z Internetu?
Jeśli odpowiesz na 4 pytanie tak, to wszystko w normie. Jeśli na pięć lub sześć, naukowcy zapewniają, że mamy jeszcze szansę na uniknięcie głębokiego uzależnienia. Siedem i powyżej – tworzy z nas potwory, niekontrolujące czasu poświęcanego na interakcję z otoczeniem za pomocą Internetu. Ma się to zarówno do gier, stron, portali, Gadu Gadu czy Skype. I choć odbiegam od głównego tematu, to zatrzymam się jeszcze na chwilę przy tym teście, by pokazać co takie badania, moim zdaniem, są warte.
Pytanie pierwsze. Hmmm… nie jestem jakoś przekonany, że ludzie odpowiedzą zgodnie z prawdą. Jeśli nawet bym siedział po szesnaście godzin w Internecie, ale uważałbym, że tyle potrzebuję, to znaczy, że nie jestem uzależniony? Ok, odpowiadam – Nie.
Dalej. Pytanko trzecie. Chyba każdy z Nas to słyszał. Ja nawet wtedy, gdy siedziałem przy kompie zbierając materiały do tego artykułu.
Numer cztery. Bądźmy szczerzy. A komu w erze szybkiego dostępu do informacji nie sprawi problemu brak neta przez kilka dni? Ja osobiście prawie każdego dnia sprawdzam rozkład jazdy, pocztę czy szukam porad na codzienne tematy. Jasne, że da się to zrobić bez neta, ale tak jest wygodniej. Całe społeczeństwo jest do tego po prostu przyzwyczajone. Czy, jeśli padnie mi net od razu pobiegnę na pocztę wysłać listy do znajomych? Oczywiście że nie, tylko poczekam, aż wszystko będzie znów ok.

I mój faworyt, numer dziewięć. Nie, nie czerpię przyjemności z korzystania z Internetu. Jest to dla mnie udręka, męczę się kiedy muszę załadować przeglądarkę, a jak widzę stronę główną, płaczę ze smutku i bólu egzystencjalnego. Ludzie! Jeśli coś robię, to chcę, żeby sprawiało mi to przyjemność i satysfakcję. Choćby praca, ulubiona gra, którą aktualnie przechodzę, czy nawet zakupy, kiedy wybieram ulubione smakołyki.
Mój wniosek? Brak. Dlaczego? Bo tu zostawiam Wam pole do interpretacji. Chętnie też wdam się w dyskusję na ten temat. Na Wasze zdanie czekam na forum magazynu.

Wszystko zaczęło się kilka lat temu głośnymi doniesieniami prasowymi o przerażających przypadkach, jakie pewnie nie powstałyby, gdyby nie gry Online. „Zhang Xiaoyi popełnił samobójstwo dokładnie 27 grudnia 2004, po 36-godzinnym maratonie grania w WoW. Przed śmiercią trzynastolatek zostawił list informujący, że chce dołączyć do uwielbianych przez siebie bohaterów gry.”. Chłopak miał trzynaście lat, a rodzice ubiegali się wtedy o odszkodowanie. Zastanawia mnie tylko, gdzie byli przez te 36 godzin, bo to także jest ważne moim zdaniem. Jednak jeśli myślicie, że to odosobniony przypadek, wspomnę jeszcze o parze dorosłych osób, które także nie potrafiły się opanować przed graniem w gry online:
„29-letni mężczyzna o imieniu Yu oraz jego żona, jak zwykle wybrali się do położonej nieopodal kafejki internetowej, aby rozkoszować się rozgrywką w World of WarCraft. Zamiast planowanych stu dwudziestu minut, małżonkowie spędzili przed monitorami pięć godzin. Po powrocie do domu okazało się, że ich dziecko leżało na brzuchu i nie oddychało. Przyczyną śmierci było uduszenie.”.

Z własnego podwórka nie mamy na szczęście takich przykładów, lecz sami wiemy, jak wygląda granie w gry przez nas, czy naszych znajomych. Często siedzimy dłużej, niż zakładaliśmy. Czasem przez całą noc, by skończyć raid albo mapę. Wiem, bo kiedyś i mi to się zdarzało. Polacy są graczami dobrymi, choć ze złą sławą w większości gier MMO, z jakimi miałem do czynienia. Ale, jak już mówiłem, nie jesteśmy czołówką, jeśli chodzi o uzależnionych. Prym wiodą takie kraje jak: Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia, Turcja czy Hiszpania. I właśnie to w nich zabrano się na poważnie za problem leczenia uzależnionych. Powstały pierwsze kliniki, ośrodki terapii zajęciowej, grupy wsparcia, które teraz twardo ugruntowały swoją pozycję na rynku, dzięki czemu cały czas przyjmują nowych pacjentów. Każda stosuje odmienne metody, czasem dość radykalne, by pomóc uzależnionym graczom. Moim zdaniem, nie można powiedzieć, że gracz szkodzi tylko sobie samemu, szczególnie na pewnym etapie życia. A przypadek nieodpowiedzialnych rodziców, choć może być jednostkowym, pokazuje jednak, że taka absurdalna sytuacja może się zdarzyć.


Pytanie pierwsze. Hmmm… nie jestem jakoś przekonany, że ludzie odpowiedzą zgodnie z prawdą. Jeśli nawet bym siedział po szesnaście godzin w Internecie, ale uważałbym, że tyle potrzebuję, to znaczy, że nie jestem uzależniony? Ok, odpowiadam – Nie.
Dalej. Pytanko trzecie. Chyba każdy z Nas to słyszał. Ja nawet wtedy, gdy siedziałem przy kompie zbierając materiały do tego artykułu.
Numer cztery. Bądźmy szczerzy. A komu w erze szybkiego dostępu do informacji nie sprawi problemu brak neta przez kilka dni? Ja osobiście prawie każdego dnia sprawdzam rozkład jazdy, pocztę czy szukam porad na codzienne tematy. Jasne, że da się to zrobić bez neta, ale tak jest wygodniej. Całe społeczeństwo jest do tego po prostu przyzwyczajone. Czy, jeśli padnie mi net od razu pobiegnę na pocztę wysłać listy do znajomych? Oczywiście że nie, tylko poczekam, aż wszystko będzie znów ok.

Klinika reStart
Szóstka. Moim zdaniem, istnieją strony, na które często wchodzimy. Chociażby jak poczta, wiadomości, czy wspomniany już rozkład jazdy (bo to są strony, którym oprzeć się nie mogę). Bez nich łażenie po Internecie jest raczej stratą czasu.
I mój faworyt, numer dziewięć. Nie, nie czerpię przyjemności z korzystania z Internetu. Jest to dla mnie udręka, męczę się kiedy muszę załadować przeglądarkę, a jak widzę stronę główną, płaczę ze smutku i bólu egzystencjalnego. Ludzie! Jeśli coś robię, to chcę, żeby sprawiało mi to przyjemność i satysfakcję. Choćby praca, ulubiona gra, którą aktualnie przechodzę, czy nawet zakupy, kiedy wybieram ulubione smakołyki.
Mój wniosek? Brak. Dlaczego? Bo tu zostawiam Wam pole do interpretacji. Chętnie też wdam się w dyskusję na ten temat. Na Wasze zdanie czekam na forum magazynu.

Klinika reStart
A teraz do rzeczy, choć tak całkowicie od rzeczy to na razie nie było. Temat tyczy się leczenia uzależnień od gier Online, czyli tematu dość pokrewnego. O leczeniu takich uzależnień powstało wiele mitów. Wiele teorii, choć niektóre wyssane z palca, często są zbyt ogólne, by mieć jakiekolwiek realne zastosowanie (jak powyższy test).
Wszystko zaczęło się kilka lat temu głośnymi doniesieniami prasowymi o przerażających przypadkach, jakie pewnie nie powstałyby, gdyby nie gry Online. „Zhang Xiaoyi popełnił samobójstwo dokładnie 27 grudnia 2004, po 36-godzinnym maratonie grania w WoW. Przed śmiercią trzynastolatek zostawił list informujący, że chce dołączyć do uwielbianych przez siebie bohaterów gry.”. Chłopak miał trzynaście lat, a rodzice ubiegali się wtedy o odszkodowanie. Zastanawia mnie tylko, gdzie byli przez te 36 godzin, bo to także jest ważne moim zdaniem. Jednak jeśli myślicie, że to odosobniony przypadek, wspomnę jeszcze o parze dorosłych osób, które także nie potrafiły się opanować przed graniem w gry online:
„29-letni mężczyzna o imieniu Yu oraz jego żona, jak zwykle wybrali się do położonej nieopodal kafejki internetowej, aby rozkoszować się rozgrywką w World of WarCraft. Zamiast planowanych stu dwudziestu minut, małżonkowie spędzili przed monitorami pięć godzin. Po powrocie do domu okazało się, że ich dziecko leżało na brzuchu i nie oddychało. Przyczyną śmierci było uduszenie.”.

Klinika reStart
Z własnego podwórka nie mamy na szczęście takich przykładów, lecz sami wiemy, jak wygląda granie w gry przez nas, czy naszych znajomych. Często siedzimy dłużej, niż zakładaliśmy. Czasem przez całą noc, by skończyć raid albo mapę. Wiem, bo kiedyś i mi to się zdarzało. Polacy są graczami dobrymi, choć ze złą sławą w większości gier MMO, z jakimi miałem do czynienia. Ale, jak już mówiłem, nie jesteśmy czołówką, jeśli chodzi o uzależnionych. Prym wiodą takie kraje jak: Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia, Turcja czy Hiszpania. I właśnie to w nich zabrano się na poważnie za problem leczenia uzależnionych. Powstały pierwsze kliniki, ośrodki terapii zajęciowej, grupy wsparcia, które teraz twardo ugruntowały swoją pozycję na rynku, dzięki czemu cały czas przyjmują nowych pacjentów. Każda stosuje odmienne metody, czasem dość radykalne, by pomóc uzależnionym graczom. Moim zdaniem, nie można powiedzieć, że gracz szkodzi tylko sobie samemu, szczególnie na pewnym etapie życia. A przypadek nieodpowiedzialnych rodziców, choć może być jednostkowym, pokazuje jednak, że taka absurdalna sytuacja może się zdarzyć.

Klinika reStart
Jako, że oba przypadki, jakie wcześniej przytoczyłem, dotyczyły króla MOORPG – Word of Warcraft, od jego leczenia zaczniemy. W Stanach, niedaleko Seattle, powstała klinika o wiele mówiącej nazwie ReSTART. Zajmuje się ona leczeniem głównie graczy WoW. Szperając po necie znalazłem na jej temat artykuł napisany przez jednego z leczonych tam chłopaków – Bena, który jak sam pisze spędzał „każdą wolną godzinę przy grze, przez co został wyrzucony z Uniwersytetu stanu Iowa”. Dzięki czternastu tysiącom dolarów, bo tyle kosztuje kuracja odwykowa, przyjęto go na oddział i zaczęło się leczenie. Pełne odcięcie od komputera, Internetu i co za tym idzie od WoW. Dostawał wiele zadań, by przez cały czas mieć co robić i by nie myśleć ciągle o tym, czego nie ma, a o tym, co może osiągnąć bez tracenia czasu przed monitorem. Sam Ben przyznaje, że klinika pomogła mu, ale jak z każdą walką z nałogiem, potrzeba też wiele silnej woli, by wytrwać z dala od pokus. Miejmy nadzieje, że Ben wytrwa w swoim postanowieniu, a ReSTART pomoże wielu ludziom, nie tylko uzależnionym od gier, ale także od serwisów społecznościowych, aukcji online i innych udogodnień internetowych.

Klinika reStart
W Chinach z uzależnionymi radzą sobie nieco inaczej. Po pierwsze, pobyt w klinice kosztuje równowartość około tysiąca dwustu dolarów, co jest sumą znacznie niższą, niż poprzednia. Chińskie władze twierdzą, że osoby należące do tej grupy są aspołeczne, nieprzystosowane do życia, słabe w szkole i często pogrążone w depresji. Metodą walki z uzależnieniem ma być rygorystyczna, wojskowa dyscyplina. Takie założenia realizuje ośrodek znajdujący się w Pekinie. Jego inicjatorem jest Tao Ran, psycholog. W ramach zajęć uczestnicy terapii spędzają całe dnie na poznawaniu technik walki wręcz, czytaniu literatury wojskowej i ogólnym przestrzeganiu dyscypliny. Klinika zapewnie im regularne sesje z psychologami, którzy opiekują się mentalnie graczami (i nie tylko) w wieku między piętnastym, a dziewiętnastym rokiem życia, choć zdarzają się też starsi bądź młodsi. Podstawą tego trzymiesięcznego odwyku jest oczywiście brak dostępu do Internetu. Tym, co wyróżnia ośrodek jest wspólna praca psychologów i rodziców wraz z ich pociechami i wspomniana dyscyplina. Ośrodek gości zarówno chłopców jak i dziewczyny, które częściej uzależnione są od komunikatorów i chatów, niż od gier.

Ważnym projektem jest także grupa wsparcia, działająca w kanadyjskim mieście London. Jest ona oddziałem amerykańskiej sieci On-Line Gamers Anonymous, która działa na podobnej zasadzie co Anonimowi Alkoholicy i inne grupy dla uzależnionych. Dzięki takim stowarzyszeniom gracze mogą znaleźć nowe cele w życiu. Psycholodzy pokazują im, jak może wyglądać świat wolny od serwerów, i co tak naprawdę tracą, żyjąc tylko dzięki grom. W pełni popieram takie pomysły.

Na koniec jeszcze słów kilka o chyba najbardziej „hardcorowej” klinice leczenia tego typu uzależnień. W Linyi, w prowincji Szandong (Chiny), istniała klinika, w której użynano wstrząsów elektrycznych, jako kary za przewinienia w czasie terapii. Na szczęście chińskie Ministerstwo Zdrowia nakazało wstrzymanie w lipcu tego roku takiego rodzaju praktyk, stwierdzając, że terapia może być niebezpieczna. Co ciekawe, czteromiesięczny kurs, kosztujący równowartość prawie 10 000 złotych, miał wielu, bo aż 3 000 chętnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że w większości były to osoby wysłane tam przymusowo.

Różnego tego typu ośrodki są źródłem tragicznych wypadków i negatywnych głosów społeczeństwa. Jednym z najbardziej medialnych był przypadek piętnastolatka, zakatowanego zaledwie po czternastu godzinach od jego przybycia do kliniki Qihang Salvation Training Camp. Młody Deng, jako pierwsze ćwiczenie otrzymał bieganie. Kilometr po kilometrze, choć przestraszony zmianą miejsca i sytuacją, był bity za każdym razem, kiedy stracił tempo lub się potknął. Z relacji wynika, że pilnujący go ludzie połamali na nim krzesło, potem zawlekli na wartownię. Około trzeciej w nocy chłopca przewieziono do szpitala, gdzie zmarł czterdzieści minut później. Kierownik obozu wyjaśniał sytuację twierdząc, że chłopiec wszczynał rebelię i bunt w obozie. W innym tego rodzaju miejscu wychowankowie wysłani zostali w koszmarny marsz, niczym jeńcy z obozu Bataan. W ciągu dwudziestu ośmiu dni „pacjenci” musieli pokonać osiemset pięćdziesiąt kilometrów przez stepy Mongolii. Do kolejnej „kliniki” wezwano policję po tym, jak widziano w zakratowanych oknach chłopców trzymających w rękach kartki: „SOS”, „Pomocy”, czy „Jesteśmy bici”. Dopiero po interwencji ujawniono w jak strasznych warunkach trzymano tam dzieci.

W Polsce także działa kilka podobnych klinik, choćby „Od-nowa”, która z „Re-START” ma podobną nie tylko nazwę, ale też profil działania. Klinika ta ma bardzo dobrą opinię, wystawianą zarówno przez specjalistów, opiekunów osób uzależnionych, a przede wszystkim przez samych pacjentów. Leczenie trwa od czterech do ośmiu tygodni i jest ustalane indywidualnie dla chorego. W podbeskidzkiej klinice na każdego czeka fachowa obsługa, pomoc dla rodzin, warsztaty terapeutyczne, a także treningi mające na celu zapobieganie nawrotom uzależnienia.
Osobiście uważam, że miejsca, gdzie uzależnieni gracze mogą szukać pomocy, powinny jak najbardziej istnieć. Może granie, chaty, czy inne przejawy uzależnienia od komputera nie mogą być porównywane do alkoholizmu, gdzie istnieje jeszcze fizyczny aspekt choroby, ale może ono konkurować z hazardem, opierającym się na podobnych bodźcach.

Na zakończenie, jako smaczek, dodam link do ciekawego artykułu. Opisuje on przypadek uzależnionej dziewczyny i jej wyjście z problemu, bez szukania pomocy w klinikach. Mowa tu znowu o WoW: >>CLICK<<<
Zapraszam także do dyskusji na ten temat na naszym forum internetowym w stosownym temacie.
Klinika reStart
Ważnym projektem jest także grupa wsparcia, działająca w kanadyjskim mieście London. Jest ona oddziałem amerykańskiej sieci On-Line Gamers Anonymous, która działa na podobnej zasadzie co Anonimowi Alkoholicy i inne grupy dla uzależnionych. Dzięki takim stowarzyszeniom gracze mogą znaleźć nowe cele w życiu. Psycholodzy pokazują im, jak może wyglądać świat wolny od serwerów, i co tak naprawdę tracą, żyjąc tylko dzięki grom. W pełni popieram takie pomysły.

Klinika reStart
Na koniec jeszcze słów kilka o chyba najbardziej „hardcorowej” klinice leczenia tego typu uzależnień. W Linyi, w prowincji Szandong (Chiny), istniała klinika, w której użynano wstrząsów elektrycznych, jako kary za przewinienia w czasie terapii. Na szczęście chińskie Ministerstwo Zdrowia nakazało wstrzymanie w lipcu tego roku takiego rodzaju praktyk, stwierdzając, że terapia może być niebezpieczna. Co ciekawe, czteromiesięczny kurs, kosztujący równowartość prawie 10 000 złotych, miał wielu, bo aż 3 000 chętnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że w większości były to osoby wysłane tam przymusowo.

Klinika reStart
Różnego tego typu ośrodki są źródłem tragicznych wypadków i negatywnych głosów społeczeństwa. Jednym z najbardziej medialnych był przypadek piętnastolatka, zakatowanego zaledwie po czternastu godzinach od jego przybycia do kliniki Qihang Salvation Training Camp. Młody Deng, jako pierwsze ćwiczenie otrzymał bieganie. Kilometr po kilometrze, choć przestraszony zmianą miejsca i sytuacją, był bity za każdym razem, kiedy stracił tempo lub się potknął. Z relacji wynika, że pilnujący go ludzie połamali na nim krzesło, potem zawlekli na wartownię. Około trzeciej w nocy chłopca przewieziono do szpitala, gdzie zmarł czterdzieści minut później. Kierownik obozu wyjaśniał sytuację twierdząc, że chłopiec wszczynał rebelię i bunt w obozie. W innym tego rodzaju miejscu wychowankowie wysłani zostali w koszmarny marsz, niczym jeńcy z obozu Bataan. W ciągu dwudziestu ośmiu dni „pacjenci” musieli pokonać osiemset pięćdziesiąt kilometrów przez stepy Mongolii. Do kolejnej „kliniki” wezwano policję po tym, jak widziano w zakratowanych oknach chłopców trzymających w rękach kartki: „SOS”, „Pomocy”, czy „Jesteśmy bici”. Dopiero po interwencji ujawniono w jak strasznych warunkach trzymano tam dzieci.

Klinika reStart
W Polsce także działa kilka podobnych klinik, choćby „Od-nowa”, która z „Re-START” ma podobną nie tylko nazwę, ale też profil działania. Klinika ta ma bardzo dobrą opinię, wystawianą zarówno przez specjalistów, opiekunów osób uzależnionych, a przede wszystkim przez samych pacjentów. Leczenie trwa od czterech do ośmiu tygodni i jest ustalane indywidualnie dla chorego. W podbeskidzkiej klinice na każdego czeka fachowa obsługa, pomoc dla rodzin, warsztaty terapeutyczne, a także treningi mające na celu zapobieganie nawrotom uzależnienia.
Osobiście uważam, że miejsca, gdzie uzależnieni gracze mogą szukać pomocy, powinny jak najbardziej istnieć. Może granie, chaty, czy inne przejawy uzależnienia od komputera nie mogą być porównywane do alkoholizmu, gdzie istnieje jeszcze fizyczny aspekt choroby, ale może ono konkurować z hazardem, opierającym się na podobnych bodźcach.

Klinika reStart
Na zakończenie, jako smaczek, dodam link do ciekawego artykułu. Opisuje on przypadek uzależnionej dziewczyny i jej wyjście z problemu, bez szukania pomocy w klinikach. Mowa tu znowu o WoW: >>CLICK<<<
Zapraszam także do dyskusji na ten temat na naszym forum internetowym w stosownym temacie.
